czwartek, 17 lipca 2014

2.Jesteś rozpieszczona


Spojrzałam na nią z wielkimi oczami, codziennie była na jakichś imprezach i mówi mi że "On znowu tu był!", a ja oczywiście muszę się domyślać. Usiadła obok niej i otarłam jej łzy z policzków. Nie wiedziałam co powiedzieć więc siedziałam i patrzyłam jak powoli się uspokaja i siada na kanapie.
-Nie byłam wczoraj na imprezie, wiec postanowiłam się uczyć, wieczorem wpadł do mnie Jace, a potem poszłam spać i tyle. Ale dziś rano On już tu był rozumiesz?! Ten cholerny dupek! Powiedział mi że z nim będę szczęśliwsza, że będę kąpać się w pieniądzach. Potem przyszli jego koledzy i zaczęła się udręka,  w końcu nie wytrzymałam i zamknęłam się w pokoju.
-Mogę przynajmniej wiedzieć ko to jest ten "On"?
-Luke! Kurwa Luke! Powiedział że nie będzie przychodził i mam taką nadzieję. - Uśmiechnęłam się do niej z nadzieją że zrobi to samo, ale ona zaczęła znowu płakać.
-Nie płacz. Pamiętasz, kiedy w zerówce zawsze płakałaś nikt nie mógł Cię pocieszyć, a ja wiedziałam jak. Wtedy chodziłyśmy na lody, a teraz na zakupy. Ubieraj się i spierdalamy z tego burdelu. - Wstała z kanapy i zaczęła się ubierać po drodze kopiąc puszki i butelki po piwie i wódce.
                                                                         ~*~
Chodziłyśmy od sklepu do sklepu, nic nie kupując. Sally była ucieszkona tym że wiem jak ją pocieszyć. Kiedy weszłyśmy do jej ulubionego sklepy, sklepu z butami natychmiast zniknęła z moich oczu.  Krążyłam wokół półek  usłyszałam za sobą kroki, po czym bardzo wyrazisty głos.
-Nagadałaś się ślicznotko, a teraz będziesz miała mnie na karku. - Odwróciłam się i spojrzałam mulatowi w jego brązowe oczy.
-Nie miała bym Cię na karku gdyby nie mój nieznośny brat.
-Twój brat nie jest nieznośny, to ty jesteś.... hym.... Rozmieszczona, ale teraz nie dostaniesz tego na co czekasz.
-Skoro nie to co?
-Idziemy do mnie.