Muzyka:https://www.youtube.com/watch?v=p_-U6dcTEOg
Złapałam się kurczowo blatu, czułam jak kolana się pode mną uginają. Patrzyłam na nich przez łzy. Za nimi zobaczyłam rozmazaną Cassie z Sam na rękach. Patrzyła na nich ze źrenicami wielkimi jak pięcio pęsówki. Przyglądała mi się chwilę po czym podeszła do mnie. Spojrzała na mnie z współczuciem w oczach. Posadziła Sam na blacie po czym położyła mi rękę na ramieniu.
-Nie przejmuj się. - Pocieszyła mnie. - Kiedyś to się skończy.
-Słabo mi. - Wyszeptałam i usiadłam na podłodze opierając się o barek. - Możesz nalać mi wody?
-Tak, oczywiście. - Wyjęła szklankę i nalała do niej zimnej wody z krany. Kucnęła obok mnie i podała mi szklankę.
-Dzięki. Co oni robią? - Głos mi się łamał.
-To co wcześniej. Wszystko okej?
-Nie. Nic już nie jest OK. - Zaczęłam szeptać. - Czuję się jak trzylatka której odebrano misia, i nikt nie chce jej go zwrócić. Jestem bezradna, rozdarta. I...i... pusta w środku, jak by ktoś postanowił że wydrze ze mnie wszystkie wnętrzności. A najgorsze że ktoś na moich oczach przytula i całuje mojego misia. A najgorsze jest to że wiem że już nigdy go nie odzyskam bo ta żmija porwała go w swoje sidła. - Pociągnęłam nosem.
-Ja nie wiem co czujesz, ale podejrzewam. Jest mi naprawdę przykro, wstydzę się za mojego brata. Ale dam Ci radę. Weź się w garść i nie daj jej wygrać, wolę Ciebie od niej. I to ty musisz wygrać ta bitwę.-To nie jest takie proste. - Łzy popłynęły mi po policzkach.
-Pomyślimy nad tym. A teraz przestań płakać. - Wytarła łzy z moich policzków. - Wstań i bądź twarda.
Posłuchałam jej i wstałam. Uśmiechnęłam się i patrzyłam. Nic nie mówiłam. Trwało to chyba wieczność.
~*~
Po śniadaniu które składało się z jajecznicy i kanapek z serem. Poszłam na górę żeby się przebrać. Założyłam spodenki z wysokim stanem a do niego bluzkę do pępka, na nogi załozyłam swoje czarne converse. Zeszła na dół wzięłam kluczę od samochodu Zayna i wyszłam na dwór.
Do brata dotarłam cała zapłakana, na moje szczęście nie było go w domu. Drzwi otworzyła mi Sally która miała na sobie welon.
-Co do cholery?! - Spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
-Zayn, do cholery! - Odpowiedziałam jej.
-Chodź księżniczko. - Przytuliła mnie a ja kompletnie się rozpłakałam.
-Musimy pogadać. - Wydusiłam z siebie przytulona do Sally.
-Musimy. Co On Ci zrobił?
-Zostawił.
-Jak masz zamiar to naprawić?
-Mam zamiar o niego walczyć.
--------------------------------------------------------------------
Daje wam dzisiaj rozdział. Tak na rozpoczęcie wakacji <3
Miłego!
