piątek, 7 sierpnia 2015

20.Perkusista jest z mistrzynią szachów.



Muzyka:https://www.youtube.com/watch?v=rfPhwDP7Rew

Zeszłam z niego i usiadłam obok, było mi wstyd, natychmiast przypomniało mi się jak to było wtedy kiedy musiałam udawać jego dziewczynę, teraz czuje się jak bym cały czas ją udawała. A co jeśli teraz ja mogę go wykorzystać,jeśli nie spłaciłam długu zaciągniętego kilka naście lat temu. Odwróciłam się do niego, ze zmierzwionymi włosami wyglądał jeszcze seksowniej niż myślałam.
-Pamiętasz, jak kilka naście lat temu musiałam udawać twoją dziewczynę. Na imprezie twojego brata. - Zarumieniłam się.
-Pamiętam, to była pierwsza i ostatnia impreza w moim zakichanym życiu. - Wycedził i usiadł obok mnie. Zachowywał się, tak jak by nic się przed chwilą nie stało, tak jak by świat obracał się dalej, a inni ludzie na świecie zajmowali się swoimi sprawami.
-Wyświadczyłam Ci przysługę. - Wymamrotałam. - Więc czy teraz możesz mi się odwdzięczyć?
-Jasne, dla Ciebie wszystko księżniczko. - Potarł swoją ręką mój policzek.
-Mam pewne nie ułożone sprawy, powiedzmy że rodzinne. Więc czy mógł byś udawać mojego chłopaka przez kilka miesięcy? Obiecuję że wszystko Ci wytłumaczę, tylko proszę zgódź się.
-Mówiłem już że dla Ciebie wszystko. Zrobił bym to choć by nie wiem co. Ale nie wiem po co chcesz to zrobić. Wytłumaczysz mi? - Przełknęłam głośno ślinę, zbliżało się najgorsze. Wzięłam głęboki oddech.
-Chodzi o mojego byłego, aktualnie u niego mieszkam i jest mi z tym ciężko. Więc chciała bym, wzbudzić jego zazdrość. Bo tak naprawdę zdradził mnie na moich oczach, i... i.... sama nie wiem co mam myśleć na ten temat. Nadal go kocham. Ale Ciebie też kocham, pamiętam to wszystko co robiliśmy jak mieliśmy 18 lat. Nasze wypady nad jezioro i inne takie. I w głębi serca czuję że Cię kocham, ta blizna się jeszcze nie zagoiła.
-Też teraz straciłem dziewczynę. I ja nadal Cię kocham. Tylko mam nadzieję że nie będziesz się mną pocieszać.
-Nie. Jesteś śpiący?
-Jak cholera. -Wzięłam go za rękę.
-Chodź. - Pociągnęłam w stronę sypialni.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                                       WSPOMNIENIE
 Po imprezie która odbyła się tydzień temu, ja i Tobi oficjalnie zostaliśmy parą. Stało się to w mgnieniu oka. Weszliśmy do szkoły trzymając się za rękę, odprowadził mnie do mojej szafki i pocałował w czoło, powiedział jeszcze coś o lunchu, ale był tak spity po że nie wiem co mówił, i nie wiedziałam dlaczego był spity. Wyjęłam książki z szafki i poszłam w stronę szafki mojej przyjaciółki. Przyjaźnimy się dopiero od 5 lat, kiedy miałyśmy 13 lat dopiero się polubiłyśmy. Ale kiedy miałyśmy lat 11 nienawidziłyśmy się. Tak to już było, ona czarująca, irytująca i ciągle zajęta, a ja nieśmiała, tylko to można o mnie powiedzieć. O nie! Jeszcze można powiedzieć że strasznie płaczliwa. 
 -Sally!!- Krzyknęłam brunetka odwróciła się w moją stronę i pomachała do mnie. - Mam nowinę. - Powiedziałam kiedy byłam już przy niej. 
-Wiem o niej! Tak się cieszę że w końcu masz chłopaka, już myślałam że na zawsze zostaniesz stara panną. - Nie wspomniałam że była szczera do bólu.
-Tak. Jestem z Tobiasem. Skąd to niby wiesz? - Uniosłam brwi. 
-Strona szkoły aż o tym huczy! Piszą że znany w całej szkole perkusista jest z mistrzynią szachów. - Miała rację Tobias był perkusistą, ale nie aż tak znanym. Codziennie kręciło się wokół niego mnóstwo dziewczyn, chciały tylko żeby podpisał im się na cyckach czy gdzieś tam indziej. A ja, rzeczywiście grałam w szach, chciałam kiedyś zostać zawodową szachistką, ale moje marzenia skończyły się wtedy kiedy mój brat powiedział mi że z tego nie da się żyć. Bo jak przegrasz nie dostaniesz nic. 
-No tak, mogłam się domyślić. Długo to pisałaś?
-Jakieś pół do półtorej godziny. - Uśmiechnęła się szyderczo. 
-Kto Ci powiedział? 
-Luke. - No tak, brat Tobiasa, Sally spotykała się zanim zaczęła widywać się z moim bratem. Znaczy widuje się z moim bratem, ale z Lukiem też. To bardzo skomplikowana dziewczyna. - Powiedział mi też że nieźle zabalowałaś. 
-Może. - Wycedziłam i poszłam w stronę klasy. 
                                                                                ~*~
Był piątek. Tydzień minął mi szybko. Zbliżała się matura, więc musiałam się uczuć. Zostałam w domu sama z ojcem. Bardzo się tego bałam. Jak się kłóciliśmy mówił mi prosto w twarz że kiedyś tak mnie zerżnie że nie będę mogła chodzić przez tydzień. Czułam się zagrożona w jego towarzystwie. Moja mama nie mogła nic zrobić, bił ją. A mój brat, cóż go zazwyczaj nie było w domu, taki wybrał tryb życia. Weszłam do swojego pokoju i zakluczyłam drzwi. Zaczęłam się uczyć, ale nic nie wchodziło mi do głowy. Napisałam parę smsów do Sally i Tobiasa. Ale Tobi albo ćwiczył grę na perkusji, albo się uczył, a Sally, jak to ona, balowała. 
Kiedy nie mogłam już się uczyć, poszłam spać, nawet się nie przebrałam, za bardzo się bałam. 
Obudziło mnie otwieranie drzwi, przecież je zamknęłam! Nie może tu wejść, a jednak. Wszedł do pokoju po cichu. Poczułam jak siada na łóżku, położył swoją wielką dłoń na moim drobnym udzie. Nie wytrzymałam i zepchnęłam jego rękę. 
-Niegrzeczna dziewczynka. - Wycedził przez zaciśnięte zęby. W mgnieniu oka znalazł się na mnie. Zaczął mnie dotykać, wszędzie. Ja tylko krzyczałam, zakrył mi usta swoją ręka. - Pogrążasz się kochanie. - Wziął moją rękę i włożył ją do swoich spodni, nie mogłam krzyczeć, nie mogłam. - Zaraz poczujesz go w sobie. - Zdjął ze mnie koszulkę i zaczął macać moje piersi, oddychałam szybko, nie mogłam inaczej. Zdjął mój stanik, po czym zabrał się za moje spodnie, zdjął je w kilka sekund po czym zrobił to samo z majtkami. Wstał ze mnie i zrobił to samo ze swoimi spodniami i bokserkami, rzucił jej w kąt pokoju. Po czym zrobił to co chciałam żeby zrobił ktoś innym, wszedł we mnie, gwałtownie. Po prostu to zrobił, znaczy założył prezerwatywę, chyba że chciał mieć dziecko ze swoją córką, ale założył ją. Kiedy to zrobił założył swoje ubrania i wyszedł, zostawiając mnie w pokoju w totalnej rozsypce. 
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jakoś tak dziwnie mi się pisało ten rozdział, ale mam nadzieję że dobrze wyszedł. Dajcie znać jak wam się podoba :)
Miłego <33

sobota, 1 sierpnia 2015

19.Jest i zawsze będzie.


Muzyka:https://www.youtube.com/watch?v=41i4uCWST_U

Nie wróciłam do Zayna na noc. Na moje szczęście Jace gdzieś wyjechał i nie musiałam mu się tłumaczyć. Położyłam się w swoim dawnym pokoju, który aktualnie był garderobą Sally. Zrzuciłam wszystkie ubrania, które leżały na łóżku na podłogę i położyłam się. Kilka minut potem przyszła do mnie Sally, usiadła na brzegu łóżka i położyła mi rękę na ramieniu.
-Wyglądasz jak cień. Chcesz coś zjeść? - zapytała z żalem w głosie.
-Nie. Sally, nie obwiniaj się z powodu Zayna. - Uniosłam lekko kącik ust.
-Nie obwiniam! Ja... ja.... po prostu jestem na niego strasznie wściekła. Wydawał się odpowiednim chłopakiem dla Ciebie.
-Jak to?
-No wiesz... zabawny, inteligentny, przystojny. Długo by wymieniać.
-Sally, możesz wyjść. - Odwróciłam się od niej i schowałam głowę w poduszkę.
-Jasne. - Kiedy była już przy drzwiach wymamrotała. -Pewnie każdego chłopaka tak rzucałaś.
Popuściłam to mimo uszu, przecież nie może być aż tak źle. Jak wrócę do domu to wszystko będzie dobrze. Zapomnę o tym, a Zayn będzie zabawiał się ze swoją nową laleczką. Ale sama nie wiem o co chodziło Sally, przecież nigdy nie miałam chłopaka, nie licząc Tobiasa w ostatniej klasie liceum. Ale on musiał wyjechać do Stanów, bo dostał stypendium w jakimś colleg'u. Wiec to on a nie ja. Chociaż jeszcze kiedyś miałam kilku chłopaków, ale nie traktowałam tego na poważnie, przecież to była tylko podstawówka, tam nie traktowało się związków na poważnie.
                                                                                           ~*~
Nie pamiętam nawet kiedy zasnęłam, obudziłam się jeszcze przed wschodem słońca. Zeszłam z łóżka i po cichu podeszłam do komody. Wybrałam letnią sukienkę do ziemi, wzięłam bieliznę i poszłam do łazienki. Byłam zdziwiona że znajdę jeszcze swoje stare ubrania w swoim starym pokoju, skoro Sally zrobiła z niej garderobę. Wzięłam zimny prysznic żeby się orzeźwić i zeszłam coś zjeść. W prawdzie była dopiero 3 w nocy, a ja już byłam gotowa żeby wyjść i zrobić zakupy albo coś innego. Zaczęłam robić sobie kanapki, kiedy usłyszałam ciche pukanie do drzwi. W jednej chwili byłam przerażona, a w drugiej pomyślałam że do może być Jace. Wzięłam nóż i lekko uchyliłam drzwi. Z zewnątrz wyjrzał Tobias, kogo jak kogo się spodziewałam, ale jego nie.
-Co ty tu robisz o 3 nad ranem?! - Zapytałam go bez żadnego powitania. Przecież wrócił, powinnam się cieszyć. Ale nie, to było kilka najgorszych chwil w moim życiu, a teraz on mi jeszcze tutaj wpada.
-Ale miłe powitanie. Też miło Cię widzieć. - Uśmiechnął się lekko. - Wiesz o 3 jest zimno, jak byś mogła mnie wpuścić, opowiem Ci wszystko.
Wpuściłam go i poszłam włączyć czajnik. Położył walizki przy wejściu i poszedł usiąść. Usiadłam obok niego i zachęciłam go żeby opowiadał.
-Więc tak, jakieś kilka godzin temu rzuciłem studia i postanowiłem wrócić na stare śmieci, i zacząć tutaj wszystko od nowa.
-TY?! RZUCIŁEŚ STUDIA?! NIEWIERZE!
-Moja mama też. Zaczęła mi mówić coś po hiszpańsku, a potem się rozłączyła.
-Innymi słowy wyrzuciła Cię z domu?
-Pewnie. A drugim adresem jaki tutaj znałem był adres domu twojego brata, więc postanowiłem że tutaj przyjadę.
-Ale dlaczego o 3 rano?! Przecież ludzie śpią o tej porze.
-Widać ty nie. Tylko teraz miałem samolot, a poza tym tam było dość wcześnie, a nie 3 rano.
-Okej. - Do oczu naszły mi łzy, nie wiedzieć czemu. Po prostu działałam pod wpływem jakiegoś impulsu, rzuciłam się na niego i pocałowałam, położył się na kanapę, a ja na nim siedziałam. Trzymałam jego twarz w swoich dłoniach. Całowałam go tak jak bym nie widziała go od co najmniej kilkunastu lat. My przecież dorastaliśmy razem,byliśmy sobie bardzo bliscy, był moim chłopakiem. A co jeśli ma dziewczynę? A może jest zaręczony? Teraz mnie to nie obchodziło, chciałam go poczuć, chciałam żeby znów stał się mój, chciałam żeby został tu na zawsze i leczył moje serce po stracie Zayna. Ale ja nigdy nie zapomnę o Zaynie, on jest i zawsze będzie w moim sercu.
-------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                                     WSPOMNIENIE
Była 4 w nocy kiedy Tobias wparował do mojego pokoju przez otwarte okno.Spojrzałam na niego jeszcze zamroczona, miałam taki piękny sen. Moje oczy były spuchnięte od płaczu. Tobias podszedł do mojego łóżka, usiadł na jego krawędzi, założył mi kosmyk włosów za ucho. 
-Wyświadczyła byś mi przysługę, księżniczko? - Wyszeptał, wtedy jeszcze się przyjaźniliśmy. 
-Jasne... - Zmrużyłam oczy, dopiero teraz zauważyłam że ma na sobie białą lnianą koszule, jasne jeansy, a jego włosy były w nieładzie, do tego ten jego łobuzerski uśmieszek i kilkudniowy zarost.
-Zostaniesz moją dziewczyną na imprezie mojego brata. - No tak, jego brat. Starszy o 10 lat, skończył liceum, nie poszedł na studia, podrywał mnie jeszcze zanim poznałam jego Tobiasa. Dlatego mój przyjaciel był dla swoich rodziców jedyną nadzieją. Mieli nadzieję że skończy studia i znajdzie sobie pracę, kiedy ich starszy syn będzie wyprawiał nieziemskie imprezy i zbierał na tym fortunę. 
-Dlaczego mam to zrobić? - Podparłam się na łokciach i podparłam o zagłówek. 
-Pary dostają zniżkę, a ja chciał bym być chociaż raz niegrzecznym chłopcem. Nikt z nas już nie młodnieje. Więc Carpe Diem. 
-Daj mi kilka minut. - Wstałam wybrałam z komody czystą bieliznę, a z szafy letnią sukienkę do połowy uda w kolorze dojrzałej wiśni, do tego biały sweterek. Wzięłam lekki prysznic żeby nikogo nie obudzić. Owinęłam się miękkim ręcznikiem i zrobiłam grubą czarną kreskę na powiece. Założyłam bieliznę i sukienkę po czym włosy upięłam w kok. Kiedy wyszłam z łazienki Tobias leżał rozwalony na łóżku. 
-Ślicznie wyglądasz. - Uśmiechnął się i wstał do mnie. 
-Dziękuje. - Zrobiłam obrót, a sukienka lekko uniosła się ku górze. Wtedy Tobi złapał mnie za rękę i pomógł wyjść z domu. 
Tak wyglądała moja pierwsza w życiu impreza. 
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka! Wiem że bardzo dawno nie było rozdziału, ale nie miałam weny i na dodatek byłam w ostatnim tygodniu lipca na wakacjach. Więc macie teraz taki długi rozdział pełen wrażeń ;)
Ciekawe co się stanie potem??/
Kocham was <3