piątek, 27 lutego 2015

10.Powiedz mi czy to co mówiłaś w samochodzie było szczere?


Muzyka: https://www.youtube.com/watch?v=kxVUee4WsoA


Kiedy dojechaliśmy Zayn w ogóle się do mnie nie odzywał. Rozumiem że mogłam go tym urazić, w końcu to Zayn, musi osiągnąć cel bo inaczej nie może przetrwać. Może źle ujęłam że nie chcę z nim być, po tych kilu dniach chcę z nim być i to jak cholera. Ale z drugiej strony nie chcę być jego kolejną zdobyczą. Odpędziłam od siebie te myśli i poszłam do 'swojego pokoju' żeby wybrać sobie jakieś ubrania, które Zayn kupił mi kilka dni wcześniej. Wyjęłam z szafy kilka ubrań i je założyłam. Całość prezentowała się nieźle. Uświadomiłam sobie że przez te kilka dni zapomniałam o studiach ale dzisiaj zaczynał się weekend, a na zajęcie już nie zdążę i jeszcze do tego obiecałam Sally że będę u niej za godzinę. Kiedy się już ubrałam zeszłam do Zayna, ale nie było go ani w salonie ani w kuchni, a nawet w jego sypialni do której pozwoliłam sobie zajrzeć. Nawiasem mówiąc nie było g w całym domu. Wyszłam do ogrodu który był ogromny, na środku był średniej wielkości basen obok niego stały leżaki, wokół basenu było mnóstwo roślin, Zayn spacerował przy basenie rozmawiając przez telefon. Jedyne co było wadą tego ogrodu to oświetlenie, słońce znajdowało się centralnie nad nim, a to nie było dobre dla osoby z dużym bólem głowy. Zayn chodził w tą i z powrotem co jeszcze bardziej sprawiało że głowa mnie boli. Jak on może wytrzymać w takim słońcu bez ogromnego bólu głowy. Kiedy on chodził tam i z powrotem, ja skorzystałam z okazji i usiadłam na leżaku.
-Gotowa? - Zapytał wkładając telefon do kieszeni patrząc na mnie.
-Tak. - Spojrzałam na niego zasłaniając oczy ręką bo okulary przeciw słoneczne już nie pomagały w takim świetle. - Dasz mi coś na okropny ból głowy?
-Jasne. Coś często Cię boli głowa. - Ruszył w stronę domu, pospiesznie wstałam i poszłam za nim.
-Boli mnie bo jestem głupia. Raz poślizgnęłam się na schodach a drugi raz upiłam się jak nie wiadomo kto i myślałam że nic mi nie będzie.
-Jeśli mamy być przyjaciółki to musisz się przyzwyczaić do tego że imprezy ze mną będą tak wyglądać. - W jego głosie słyszałam tyle sarkazmu ile było alkoholu wczoraj w moim organizmie. 
Nie odpowiedziałam mu tylko poszłam za nim do kuchni, wyjął z barku szklankę i nalał do niej wody po czym wrócił do niej trzy aspiryny i podstawił mi ją pod nos.
-Do dna. - Uniósł lekko kącik ust. Wypiłam szybko lekki po czym znów spojrzałam na Zayna.
-Jedziemy? - Zapytałam unosząc lekko brew.
-Jedziemy. - Uśmiechnął się pogodnie.
                                                                         ~*~
Dojechaliśmy na miejsce w bardzo krótkim czasie bo zajęło nam to zaledwie 20 minut co było rekordem. Nie zdążyliśmy zadzwonić nawet do drzwi a Sally już nam otworzyła, kiedy weszliśmy zatrzasnęła je za nami i rzuciła mi się na szyję.
-Co to za czułości? - Wydyszałam z siebie.
-Muszę Ci coś powiedzieć! - Krzyknęła - Zostaniecie na noc prawda? - Spojrzeliśmy na siebie z Zaynem.
-Tak, postaramy się. - Zayn opowiedział jej zanim ja zdążyłam coś z siebie wydusić.
Sally mnie póściła po czym zaprowadziła mnie i Zayna do kuchni.
-Może zdejmiecie okulary? - Spojrzała na nas jak na dziwaków.
-Nie, ktoś podbił twojej przyjaciółce oko, ale wcześniej bardzo mocno się spiła, a ja jej towarzyszyłem. - Zayn znów zabrał głos za mnie.
-Dobra, nie wnikam w to. Chcecie czegoś do picia?
-WODY! - Wykrzyczałam jak głupia zanim Zayn to zrobił. Sally kiwnęła do mnie porozumiewawczo głową.
                                                                        ~*~
Kiedy wypiliśmy już wodę i pogadaliśmy z Sally Zayn postanowił że pójdzie do Jaca, a ja zostałam sama z Sally, a ona mogła spełnić swoje żądanie porozmawiania ze mną. Usiadła na przeciwko mnie na kanapie i najpierw zdjęła mi okulary, po czym pomacała moje oko.
-Uuuu wygląda źle. Szybko się nie zagoi. Ale mam nadzieję że do wesela tak.- Stwierdziła.
-Nie mam zamiaru brać ślubu tak szybko.
-Ale ja tak! Właśnie o tym chciałam z tobą porozmawiać. - Wzięła okulary ze stołu i założyła mi je na nos.
-Za kogo wychodzisz?
-No więc tak, - Zaczęła swoją opowieść pełną wydarzeń. - poszłam z Jacem wczoraj na kolację, wasi rodzice zostali w domu. Poszliśmy na kolację do najdroższej restauracji w mieście. Było tam pięknie, skrzypkowie grali na skrzypcach, pan grał na pianie, na stole paliły się świece. Wtedy pani na pianinie zaczęła grac moją ulubioną piosenkę i Jace uklęknął przede mną i zapytał mnie czy chce z nim być aż do grobowej deski. A ja powiedziałam 'tak'. Więc mogę już na Ciebie mówić siostro.
                                                                         ~*~
Po całym dniu spędzonym z Sally która opowiadała mi o tym jak Jace pięknie wygląda itd. Teraz byłam już przebrana w pidżamę i leżałam w swoim cieplutkim łóżku i czytałam książkę. Nagle do pokoju wszedł Zayn.
-Czy mogę wiedzieć gdzie mam spać? - Zayptał z żalem w głosie. Rozum podowiadał mi żebym powiedziała mu że śpi na kanapie, a serce żebym przygarnęła go do siebie.
-Zapraszam.- Przysunęłam się bardziej do ściany i poklepałam miejsce obok siebie. Zayn położył się obok mnie. A ja odwróciłam do niego głowę i spojrzałam w jego oczy.
Powiedz mi czy to co mówiłaś w samochodzie było szczere?
-Tak. - Skłamałam.
-A czy jak zrobię coś czego nie robią przyjaciele a ty mnie nie odrzucisz to będzie to szczere?
-Zależy co. - Nadal patrzyłam w jego oczy, kiedy nagle Zayn złapał mnie za twarz i przyciągnął do siebie. Wpił się w moje usta tak głęboko że nie mogłam się od nich oderwać. Położył mnie na łóżku tak że miałam ręce nad głową a Zayn przytrzymywał je rękoma ciągle mnie całując. Nagle zmienił swoje położenie jedną ręką podpierał się przy ojej głowie a drugą położył na moim brzuchu. Zaczęłam cicho jęczeć i dyszeć, nie możesz teraz tego zrobić Lil. Opanuj się.
-----------------------------------------------------------------------------
Przychodzę do was dzisiaj z rozdziałem dłużyszm niż poprzedni a to dobrze. Pisałam go bite kilka godzin więc mam nadzieję że efekty widać :D

wtorek, 17 lutego 2015

9. Nie wiem co się wczoraj stało.

[Rozdział pisany podczas mojej choroby wiec może być nie zrozumiały]

Muzyka: https://www.youtube.com/watch?v=M0k_i8PPM40

Obudziłam się ze strasznym bólem głowy. Obróciłam się w prawą stronę i zobaczyłam Zayna wpatrującego się we mnie. Uśmiechnął się lekko ale w jego oczach było widać ból. Go chyba też bolała głowa.
-Strasznie się wczoraj spiłam? - wymamrotałam a na jego twarzy pojawił się grymas.
-Po pierwsze nie krzycz. A po drugie sam nie wiem, kiedy  tu wróciłem wybiegłaś z pokoju krzycząc: "Nic mnie tu nie zatrzyma! Nie możecie nie kazać mi się napić!", wbiegłaś do kuchni i wypiłaś całą butelkę piwa i połowę szkockiej, ale to jest najlepsze podeszłaś do jakiegoś chłopaka i go pocałowałaś, nie przepraszam wpiłaś się w jego usta, a jego dziewczyna to widziała i Ci przyłożyła.
Położył swoją rękę na moim policzku i zaczął masować kciukiem moje oko. Co ja wyrabiałam tamtej nocy. Podparłam się na łokciu, jednocześnie odtrącając jego rękę. Rozejrzałam się do okola i zobaczyłam leżącą na podłodze sukienkę w którą byłam ubrana wczoraj. Spojrzałam pod kołdrę którą byłam okryta i zobaczyłam że byłam naga.
-Jedno mi już wyjaśniłeś. Teraz powiedz mi dlaczego jestem naga?
-Mówiłem Ci żebyś się nie rozbierała ale miałaś swoje, więc Ci na to pozwoliłem. - W tym momencie usłyszeliśmy pukanie do dziwi, po czym głos Louisa.
-Zapraszam na śniadanie. - Wymamrotał. Zayn rzucił poduszką w drzwi i krzyknął żeby tak nie krzyczał.
                                                                        ~*~
Po śniadaniu pojechaliśmy do domu żeby się ogarnąć. Miałam na sobie to samo co wczoraj i do tego założyłam jeszcze okulary przeciw słoneczne Zayna żeby mój kac się nieco zmniejszył, a na dodatek miałam wielkie limo na oku i nie mogłam go otworzyć. Poczułam że mój telefon zaczyna wydawać dziwne dźwięki, więc wyjęłam go z torebki.

♥Sally♥:  Za godzinę masz być w domu Jaca ze swoim "narzeczonym :D
Ja: Co?! Po kiedy chuja?!
♥Sally♥: Wytłumaczę Ci później. A jak nie będzie was za godzinę to wyrzeknę się naszej przyjaźni :c

-Zayn?
-Hymm? - Odwrócił głowę w moją stronę i położył swoją rękę ma moim kolanie
-Za godzinę musimy być u Jaca.
-Dobrze Aniele.
-I jeszcze jedno. Nie wiem co się wczoraj stało ale, bądźmy tylko przyjaciółmi Zayn.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem że krótki ale, nie miałam weny a poza tym mam gorączkę i mój mózg jest mało podatny na kreatywność.

niedziela, 1 lutego 2015

8.Jutro i tak nie będziesz nic pamiętać.


 Muzyka: https://www.youtube.com/watch?v=SYM-RJwSGQ8

Dojechaliśmy w końcu do domu Louisa, nie nazwała bym tego domem ale pałacem albo willą. Jego dom był wielkości dwóch domów Jace'a. Weszliśmy do tej wielkiej fortecy, tak jak sądziłam, w kuchni były turnieje czasowe na picie alkoholu, w salonie były mniej określone "striptizerki", nie chciałam wiedzieć co dzieje się w reszcie pokoi w tym domu. W pewnej chwili podszedł do nas wysoki brunet o pięknych zielonych oczach.
-Cześć. - powiedział do nas. - Jestem Harry, a ty musisz być  wybranką Zayna. - Ucałował grzbiet mojej dłoni.
-Hej. Tak, Lilianna ale możesz mówić Lil. - Uśmiechnął się ukazując dwa urocze dołeczki.
-Co tam? - Zayn przerwał krótko trwałą ciszę.
-Lou kazał was powiadomić że za pół godziny macie być na górze w pierwszej sypialni od lewej.
-Jasne, już się robi. - Zayn odpowiedział brunetowi po czym od odszedł, prawdopodobnie do swojej dziewczyny.
-Co będziemy robić przez te pół godziny? - Zwróciłam się do Zayna.
-Dowiesz się Aniele. - Ucałował mnie w czoło. - Zapomniałem Ci czegoś powiedzieć. - Splótł swoje palce z moimi, po czym wyszeptał tak że tylko ja mogłam to usłyszeć. - Pięknie wyglądasz.
                                                                          ~*~
Nasze pół godziny wyglądało mniej więcej tak: wypiłam jakieś 2 piwa, 3 kieliszki whisky i 3 kieliszki tequili, Zayn wypił o 2 kieliszki więcej ode mnie, i dwie butelki piwa więcej a trzymał się lepiej ode mnie, do tego Zayn i Harry zaciągnęli mnie siłą do basenu i do niego wrzucili, po czym sami do niego wskoczyli, oprócz tego poznałam jeszcze całą bandę Zayna, Louis to ten najstarszy i ma dziewczynę która ma na imię Eleonor, Nialla już znałam i ma dziewczynę Zoe, Harry nie ma dziewczyny i jest najmłodszy, Liam ma dziewczynę Sophie. Byliśmy z Zaynem mokrzy jak kury, ale ruszyliśmy w stronę sypialni o której mówił Harry. Kiedy do niej doszliśmy i weszliśmy do środka wszyscy już tak byli, usiedliśmy w kole na podłodze i zaczęliśmy grać w butelkę. Skoro byłam pijana wszystko wydawało mi się normalne, zadania opisywały wszystko, od całowanie się z dziewczyną twojego przyjaciela do wkładania ręki do bokserek chłopka twojej przyjaciółki. Więc byliśmy tak spici że mogliśmy zrobić wszystko. Nagle butelka wylądowała na mnie, a zadanie miała dać mi Eleonor.
- No więc. - Uśmiechnęła się sarkastycznie. - Pytanie czy wyzwanie. - Przygryzłam lekko dolną wargę i spojrzałam na Zayna siedzącego obok mnie popijającego whisky.
-Pytanie. - Odpowiedziałam.
-Czy jesteś aktualnie w kimś zakochana, i dlaczego? - Usłyszałam lekki śmiech Zayna.
-Nie, nie mogę stwierdzić czy po kilku dniach "mieszkania z kimś" czy jestem w tej osobie zakochana, to przecież jest logiczne, nie mam już 13 lat i nie zakochuję się od tak.
                                                                         ~*~  
Kiedy byliśmy już po kilkudziesięciu kolejkach w butelkę, i odebraliśmy swoje fanty była już jakaś 1 w nocy a zabawa nadal trwała. Zayn zaprowadził mnie do sypialni w której graliśmy w butelkę.
-Po co mnie tutaj przyprowadziłeś? - Zapytałam siadając na łóżku.
-Chcę żebyś była jutro przytomna bo musimy jechać do twoich rodziców.
-A może ja nie chcę. - Przyciągnęłam go do siebie za koszulkę i wpiłam
w jego usta. Zaczęłam łapczywie zdejmować z niego przemoczoną do suchej nitki bluzkę, ale on położył na moich rękach swoje ręce.
-Rozumiem że jesteś mocno spita, ale nie chcę być wykorzystany przez dziewczynę która ledwo co nie potknie się o własne nogi. A poza tym jutro i tak nie będziesz nic pamiętać. - Powiedział do mnie łagodnym i spokojnym głosem po czym podniósł mnie i położył na łóżku, okrył mnie szczelnie kołdrą i ucałował w czoło, jak to zawsze robił. Po czym wyszedł z pokoju. Usłyszałam przekręcanie się klucza w zamku drzwi, i zostałam zupełnie sama w pustym i ciemnym pokoju. Od tej pory jesteś więźniem Lil. - pomyślałam/
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej! Zapraszam was na kolejny rozdział :) Miłego czytania.
P.S. Postaram się żebym rozdziały były co tydzień :)