Hej.
Wiem, strasznie długo mnie tu nie było, należą wam się przeprosiny, ale powiedzmy, że w jakiś sposób wam to wynagrodziłam.
Jeśli ktoś z was ma aplikację 'wattpad' to zapraszam na nią :)
Bo tam jestem i się udzielam :D mam tam dwa opowiadania które zaciekawią też fanów 5Seconds of Summer :)
Nie powiedziałam najważniejszego :/ moja nazwa tam to:
lyzeczkaliama1
no więc zapraszam tam :)
Lots of love, P.
Życie grozi rozstaniem, ale śmierć łączy na zawsze.
wtorek, 5 stycznia 2016
piątek, 7 sierpnia 2015
20.Perkusista jest z mistrzynią szachów.
Muzyka:https://www.youtube.com/watch?v=rfPhwDP7Rew
Zeszłam z niego i usiadłam obok, było mi wstyd, natychmiast przypomniało mi się jak to było wtedy kiedy musiałam udawać jego dziewczynę, teraz czuje się jak bym cały czas ją udawała. A co jeśli teraz ja mogę go wykorzystać,jeśli nie spłaciłam długu zaciągniętego kilka naście lat temu. Odwróciłam się do niego, ze zmierzwionymi włosami wyglądał jeszcze seksowniej niż myślałam.
-Pamiętasz, jak kilka naście lat temu musiałam udawać twoją dziewczynę. Na imprezie twojego brata. - Zarumieniłam się.
-Pamiętam, to była pierwsza i ostatnia impreza w moim zakichanym życiu. - Wycedził i usiadł obok mnie. Zachowywał się, tak jak by nic się przed chwilą nie stało, tak jak by świat obracał się dalej, a inni ludzie na świecie zajmowali się swoimi sprawami.
-Wyświadczyłam Ci przysługę. - Wymamrotałam. - Więc czy teraz możesz mi się odwdzięczyć?
-Jasne, dla Ciebie wszystko księżniczko. - Potarł swoją ręką mój policzek.
-Mam pewne nie ułożone sprawy, powiedzmy że rodzinne. Więc czy mógł byś udawać mojego chłopaka przez kilka miesięcy? Obiecuję że wszystko Ci wytłumaczę, tylko proszę zgódź się.
-Mówiłem już że dla Ciebie wszystko. Zrobił bym to choć by nie wiem co. Ale nie wiem po co chcesz to zrobić. Wytłumaczysz mi? - Przełknęłam głośno ślinę, zbliżało się najgorsze. Wzięłam głęboki oddech.-Chodzi o mojego byłego, aktualnie u niego mieszkam i jest mi z tym ciężko. Więc chciała bym, wzbudzić jego zazdrość. Bo tak naprawdę zdradził mnie na moich oczach, i... i.... sama nie wiem co mam myśleć na ten temat. Nadal go kocham. Ale Ciebie też kocham, pamiętam to wszystko co robiliśmy jak mieliśmy 18 lat. Nasze wypady nad jezioro i inne takie. I w głębi serca czuję że Cię kocham, ta blizna się jeszcze nie zagoiła.
-Też teraz straciłem dziewczynę. I ja nadal Cię kocham. Tylko mam nadzieję że nie będziesz się mną pocieszać.
-Nie. Jesteś śpiący?
-Jak cholera. -Wzięłam go za rękę.
-Chodź. - Pociągnęłam w stronę sypialni.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
WSPOMNIENIE
Po imprezie która odbyła się tydzień temu, ja i Tobi oficjalnie zostaliśmy parą. Stało się to w mgnieniu oka. Weszliśmy do szkoły trzymając się za rękę, odprowadził mnie do mojej szafki i pocałował w czoło, powiedział jeszcze coś o lunchu, ale był tak spity po że nie wiem co mówił, i nie wiedziałam dlaczego był spity. Wyjęłam książki z szafki i poszłam w stronę szafki mojej przyjaciółki. Przyjaźnimy się dopiero od 5 lat, kiedy miałyśmy 13 lat dopiero się polubiłyśmy. Ale kiedy miałyśmy lat 11 nienawidziłyśmy się. Tak to już było, ona czarująca, irytująca i ciągle zajęta, a ja nieśmiała, tylko to można o mnie powiedzieć. O nie! Jeszcze można powiedzieć że strasznie płaczliwa.
-Sally!!- Krzyknęłam brunetka odwróciła się w moją stronę i pomachała do mnie. - Mam nowinę. - Powiedziałam kiedy byłam już przy niej.
-Wiem o niej! Tak się cieszę że w końcu masz chłopaka, już myślałam że na zawsze zostaniesz stara panną. - Nie wspomniałam że była szczera do bólu.
-Tak. Jestem z Tobiasem. Skąd to niby wiesz? - Uniosłam brwi.
-Strona szkoły aż o tym huczy! Piszą że znany w całej szkole perkusista jest z mistrzynią szachów. - Miała rację Tobias był perkusistą, ale nie aż tak znanym. Codziennie kręciło się wokół niego mnóstwo dziewczyn, chciały tylko żeby podpisał im się na cyckach czy gdzieś tam indziej. A ja, rzeczywiście grałam w szach, chciałam kiedyś zostać zawodową szachistką, ale moje marzenia skończyły się wtedy kiedy mój brat powiedział mi że z tego nie da się żyć. Bo jak przegrasz nie dostaniesz nic.
-No tak, mogłam się domyślić. Długo to pisałaś?
-Jakieś pół do półtorej godziny. - Uśmiechnęła się szyderczo.
-Kto Ci powiedział?
-Luke. - No tak, brat Tobiasa, Sally spotykała się zanim zaczęła widywać się z moim bratem. Znaczy widuje się z moim bratem, ale z Lukiem też. To bardzo skomplikowana dziewczyna. - Powiedział mi też że nieźle zabalowałaś.
-Może. - Wycedziłam i poszłam w stronę klasy.
~*~
Był piątek. Tydzień minął mi szybko. Zbliżała się matura, więc musiałam się uczuć. Zostałam w domu sama z ojcem. Bardzo się tego bałam. Jak się kłóciliśmy mówił mi prosto w twarz że kiedyś tak mnie zerżnie że nie będę mogła chodzić przez tydzień. Czułam się zagrożona w jego towarzystwie. Moja mama nie mogła nic zrobić, bił ją. A mój brat, cóż go zazwyczaj nie było w domu, taki wybrał tryb życia. Weszłam do swojego pokoju i zakluczyłam drzwi. Zaczęłam się uczyć, ale nic nie wchodziło mi do głowy. Napisałam parę smsów do Sally i Tobiasa. Ale Tobi albo ćwiczył grę na perkusji, albo się uczył, a Sally, jak to ona, balowała.
Kiedy nie mogłam już się uczyć, poszłam spać, nawet się nie przebrałam, za bardzo się bałam.
Obudziło mnie otwieranie drzwi, przecież je zamknęłam! Nie może tu wejść, a jednak. Wszedł do pokoju po cichu. Poczułam jak siada na łóżku, położył swoją wielką dłoń na moim drobnym udzie. Nie wytrzymałam i zepchnęłam jego rękę.
-Niegrzeczna dziewczynka. - Wycedził przez zaciśnięte zęby. W mgnieniu oka znalazł się na mnie. Zaczął mnie dotykać, wszędzie. Ja tylko krzyczałam, zakrył mi usta swoją ręka. - Pogrążasz się kochanie. - Wziął moją rękę i włożył ją do swoich spodni, nie mogłam krzyczeć, nie mogłam. - Zaraz poczujesz go w sobie. - Zdjął ze mnie koszulkę i zaczął macać moje piersi, oddychałam szybko, nie mogłam inaczej. Zdjął mój stanik, po czym zabrał się za moje spodnie, zdjął je w kilka sekund po czym zrobił to samo z majtkami. Wstał ze mnie i zrobił to samo ze swoimi spodniami i bokserkami, rzucił jej w kąt pokoju. Po czym zrobił to co chciałam żeby zrobił ktoś innym, wszedł we mnie, gwałtownie. Po prostu to zrobił, znaczy założył prezerwatywę, chyba że chciał mieć dziecko ze swoją córką, ale założył ją. Kiedy to zrobił założył swoje ubrania i wyszedł, zostawiając mnie w pokoju w totalnej rozsypce. ------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jakoś tak dziwnie mi się pisało ten rozdział, ale mam nadzieję że dobrze wyszedł. Dajcie znać jak wam się podoba :)
Miłego <33
sobota, 1 sierpnia 2015
19.Jest i zawsze będzie.
Muzyka:https://www.youtube.com/watch?v=41i4uCWST_U
Nie wróciłam do Zayna na noc. Na moje szczęście Jace gdzieś wyjechał i nie musiałam mu się tłumaczyć. Położyłam się w swoim dawnym pokoju, który aktualnie był garderobą Sally. Zrzuciłam wszystkie ubrania, które leżały na łóżku na podłogę i położyłam się. Kilka minut potem przyszła do mnie Sally, usiadła na brzegu łóżka i położyła mi rękę na ramieniu.
-Wyglądasz jak cień. Chcesz coś zjeść? - zapytała z żalem w głosie.
-Nie. Sally, nie obwiniaj się z powodu Zayna. - Uniosłam lekko kącik ust.
-Nie obwiniam! Ja... ja.... po prostu jestem na niego strasznie wściekła. Wydawał się odpowiednim chłopakiem dla Ciebie.
-Jak to?
-No wiesz... zabawny, inteligentny, przystojny. Długo by wymieniać.
-Sally, możesz wyjść. - Odwróciłam się od niej i schowałam głowę w poduszkę.
-Jasne. - Kiedy była już przy drzwiach wymamrotała. -Pewnie każdego chłopaka tak rzucałaś.
Popuściłam to mimo uszu, przecież nie może być aż tak źle. Jak wrócę do domu to wszystko będzie dobrze. Zapomnę o tym, a Zayn będzie zabawiał się ze swoją nową laleczką. Ale sama nie wiem o co chodziło Sally, przecież nigdy nie miałam chłopaka, nie licząc Tobiasa w ostatniej klasie liceum. Ale on musiał wyjechać do Stanów, bo dostał stypendium w jakimś colleg'u. Wiec to on a nie ja. Chociaż jeszcze kiedyś miałam kilku chłopaków, ale nie traktowałam tego na poważnie, przecież to była tylko podstawówka, tam nie traktowało się związków na poważnie.
~*~
Nie pamiętam nawet kiedy zasnęłam, obudziłam się jeszcze przed wschodem słońca. Zeszłam z łóżka i po cichu podeszłam do komody. Wybrałam letnią sukienkę do ziemi, wzięłam bieliznę i poszłam do łazienki. Byłam zdziwiona że znajdę jeszcze swoje stare ubrania w swoim starym pokoju, skoro Sally zrobiła z niej garderobę. Wzięłam zimny prysznic żeby się orzeźwić i zeszłam coś zjeść. W prawdzie była dopiero 3 w nocy, a ja już byłam gotowa żeby wyjść i zrobić zakupy albo coś innego. Zaczęłam robić sobie kanapki, kiedy usłyszałam ciche pukanie do drzwi. W jednej chwili byłam przerażona, a w drugiej pomyślałam że do może być Jace. Wzięłam nóż i lekko uchyliłam drzwi. Z zewnątrz wyjrzał Tobias, kogo jak kogo się spodziewałam, ale jego nie.
-Co ty tu robisz o 3 nad ranem?! - Zapytałam go bez żadnego powitania. Przecież wrócił, powinnam się cieszyć. Ale nie, to było kilka najgorszych chwil w moim życiu, a teraz on mi jeszcze tutaj wpada.
-Ale miłe powitanie. Też miło Cię widzieć. - Uśmiechnął się lekko. - Wiesz o 3 jest zimno, jak byś mogła mnie wpuścić, opowiem Ci wszystko.
Wpuściłam go i poszłam włączyć czajnik. Położył walizki przy wejściu i poszedł usiąść. Usiadłam obok niego i zachęciłam go żeby opowiadał.
-Więc tak, jakieś kilka godzin temu rzuciłem studia i postanowiłem wrócić na stare śmieci, i zacząć tutaj wszystko od nowa.
-TY?! RZUCIŁEŚ STUDIA?! NIEWIERZE!
-Moja mama też. Zaczęła mi mówić coś po hiszpańsku, a potem się rozłączyła.
-Innymi słowy wyrzuciła Cię z domu?
-Pewnie. A drugim adresem jaki tutaj znałem był adres domu twojego brata, więc postanowiłem że tutaj przyjadę.
-Ale dlaczego o 3 rano?! Przecież ludzie śpią o tej porze.
-Widać ty nie. Tylko teraz miałem samolot, a poza tym tam było dość wcześnie, a nie 3 rano.-Okej. - Do oczu naszły mi łzy, nie wiedzieć czemu. Po prostu działałam pod wpływem jakiegoś impulsu, rzuciłam się na niego i pocałowałam, położył się na kanapę, a ja na nim siedziałam. Trzymałam jego twarz w swoich dłoniach. Całowałam go tak jak bym nie widziała go od co najmniej kilkunastu lat. My przecież dorastaliśmy razem,byliśmy sobie bardzo bliscy, był moim chłopakiem. A co jeśli ma dziewczynę? A może jest zaręczony? Teraz mnie to nie obchodziło, chciałam go poczuć, chciałam żeby znów stał się mój, chciałam żeby został tu na zawsze i leczył moje serce po stracie Zayna. Ale ja nigdy nie zapomnę o Zaynie, on jest i zawsze będzie w moim sercu.
-------------------------------------------------------------------------------------------------
WSPOMNIENIE
Była 4 w nocy kiedy Tobias wparował do mojego pokoju przez otwarte okno.Spojrzałam na niego jeszcze zamroczona, miałam taki piękny sen. Moje oczy były spuchnięte od płaczu. Tobias podszedł do mojego łóżka, usiadł na jego krawędzi, założył mi kosmyk włosów za ucho.
-Wyświadczyła byś mi przysługę, księżniczko? - Wyszeptał, wtedy jeszcze się przyjaźniliśmy.
-Jasne... - Zmrużyłam oczy, dopiero teraz zauważyłam że ma na sobie białą lnianą koszule, jasne jeansy, a jego włosy były w nieładzie, do tego ten jego łobuzerski uśmieszek i kilkudniowy zarost.
-Zostaniesz moją dziewczyną na imprezie mojego brata. - No tak, jego brat. Starszy o 10 lat, skończył liceum, nie poszedł na studia, podrywał mnie jeszcze zanim poznałam jego Tobiasa. Dlatego mój przyjaciel był dla swoich rodziców jedyną nadzieją. Mieli nadzieję że skończy studia i znajdzie sobie pracę, kiedy ich starszy syn będzie wyprawiał nieziemskie imprezy i zbierał na tym fortunę.
-Dlaczego mam to zrobić? - Podparłam się na łokciach i podparłam o zagłówek.
-Pary dostają zniżkę, a ja chciał bym być chociaż raz niegrzecznym chłopcem. Nikt z nas już nie młodnieje. Więc Carpe Diem. -Daj mi kilka minut. - Wstałam wybrałam z komody czystą bieliznę, a z szafy letnią sukienkę do połowy uda w kolorze dojrzałej wiśni, do tego biały sweterek. Wzięłam lekki prysznic żeby nikogo nie obudzić. Owinęłam się miękkim ręcznikiem i zrobiłam grubą czarną kreskę na powiece. Założyłam bieliznę i sukienkę po czym włosy upięłam w kok. Kiedy wyszłam z łazienki Tobias leżał rozwalony na łóżku.
-Ślicznie wyglądasz. - Uśmiechnął się i wstał do mnie.
-Dziękuje. - Zrobiłam obrót, a sukienka lekko uniosła się ku górze. Wtedy Tobi złapał mnie za rękę i pomógł wyjść z domu.
Tak wyglądała moja pierwsza w życiu impreza.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka! Wiem że bardzo dawno nie było rozdziału, ale nie miałam weny i na dodatek byłam w ostatnim tygodniu lipca na wakacjach. Więc macie teraz taki długi rozdział pełen wrażeń ;)
Ciekawe co się stanie potem??/
Kocham was <3
czwartek, 25 czerwca 2015
18.Mam zamiar o niego walczyć.
Muzyka:https://www.youtube.com/watch?v=p_-U6dcTEOg
Złapałam się kurczowo blatu, czułam jak kolana się pode mną uginają. Patrzyłam na nich przez łzy. Za nimi zobaczyłam rozmazaną Cassie z Sam na rękach. Patrzyła na nich ze źrenicami wielkimi jak pięcio pęsówki. Przyglądała mi się chwilę po czym podeszła do mnie. Spojrzała na mnie z współczuciem w oczach. Posadziła Sam na blacie po czym położyła mi rękę na ramieniu.
-Nie przejmuj się. - Pocieszyła mnie. - Kiedyś to się skończy.
-Słabo mi. - Wyszeptałam i usiadłam na podłodze opierając się o barek. - Możesz nalać mi wody?
-Tak, oczywiście. - Wyjęła szklankę i nalała do niej zimnej wody z krany. Kucnęła obok mnie i podała mi szklankę.
-Dzięki. Co oni robią? - Głos mi się łamał.
-To co wcześniej. Wszystko okej?
-Nie. Nic już nie jest OK. - Zaczęłam szeptać. - Czuję się jak trzylatka której odebrano misia, i nikt nie chce jej go zwrócić. Jestem bezradna, rozdarta. I...i... pusta w środku, jak by ktoś postanowił że wydrze ze mnie wszystkie wnętrzności. A najgorsze że ktoś na moich oczach przytula i całuje mojego misia. A najgorsze jest to że wiem że już nigdy go nie odzyskam bo ta żmija porwała go w swoje sidła. - Pociągnęłam nosem.
-Ja nie wiem co czujesz, ale podejrzewam. Jest mi naprawdę przykro, wstydzę się za mojego brata. Ale dam Ci radę. Weź się w garść i nie daj jej wygrać, wolę Ciebie od niej. I to ty musisz wygrać ta bitwę.-To nie jest takie proste. - Łzy popłynęły mi po policzkach.
-Pomyślimy nad tym. A teraz przestań płakać. - Wytarła łzy z moich policzków. - Wstań i bądź twarda.
Posłuchałam jej i wstałam. Uśmiechnęłam się i patrzyłam. Nic nie mówiłam. Trwało to chyba wieczność.
~*~
Po śniadaniu które składało się z jajecznicy i kanapek z serem. Poszłam na górę żeby się przebrać. Założyłam spodenki z wysokim stanem a do niego bluzkę do pępka, na nogi załozyłam swoje czarne converse. Zeszła na dół wzięłam kluczę od samochodu Zayna i wyszłam na dwór.
Do brata dotarłam cała zapłakana, na moje szczęście nie było go w domu. Drzwi otworzyła mi Sally która miała na sobie welon.
-Co do cholery?! - Spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
-Zayn, do cholery! - Odpowiedziałam jej.
-Chodź księżniczko. - Przytuliła mnie a ja kompletnie się rozpłakałam.
-Musimy pogadać. - Wydusiłam z siebie przytulona do Sally.
-Musimy. Co On Ci zrobił?
-Zostawił.
-Jak masz zamiar to naprawić?
-Mam zamiar o niego walczyć.
--------------------------------------------------------------------
Daje wam dzisiaj rozdział. Tak na rozpoczęcie wakacji <3
Miłego!
niedziela, 14 czerwca 2015
17.Samotna łza spłynęłam mi po policzku.
Muzyka:https://www.youtube.com/watch?v=26PAgklYYvo
Zayn wszedł do pomieszczenia całując się z jakąś blondynką. Dziewczyna wyglądała znajomo, zatrzasnęli za sobą drzwi i potykając się o zabawki Samie weszli na górę. Słyszałyśmy ich śmiechy i jęki blondynki, będę miała koszmary z tym dźwiękiem.
-Wszystko OK? - Zapytała mnie Cassie patrząc w mi prosto w twarz. - Jesteś blada.
-Jasne. Tylko.... no... słabo mi się zrobiło.
-Tiaaa. Nie jesteś zazdrosna?
-Co?! O co mam być? O to że Zayn znalazł sobie dziewczynę.
-To wy nie ten... no nie jesteście razem?
-Nie.... to skomplikowane. - Uśmiechnęłam się na myśl o kolacji z rodzicami, kiedy Zayn mnie pocałował, albo kiedy całował mnie kiedy byliśmy u mojego brata. Czułam na swoich ustach smak jego miękkich ust, tak jak wtedy.
-Wiem, też tak miałam. - Podniosła kąciki ust. - Pójdę spać. Będę spać z Sam więc jak chcesz to możesz zająć drugi pokój.
-Dzięki, ale ja chyba wolę spać na kanapie.
-Uwierz mi lub nie, ale nie wolisz. - Wstała z kanapy i poszła na górę. Z góry nie dochodziły już jęki tej... tej... dziewczyny, tylko słychać było jej śmiech.
-Uspokój się Lil. Nawet nie jesteś jego dziewczyna. Ale on dał Ci do myślenia, że nią jesteś. SPOKÓJ! - Zaczęłam gadać sama do siebie. Krzyczałam. Kiedy w końcu się opanowałam, poszłam na górę. Weszłam do łazienki i napełniłam wannę woda. Rozebrałam się i weszłam do wody. Przyjemne ciepło oplotło całe moje ciało. Zanurzyłam głowę w wannie i pozwoliłam sobie zapomnieć o całym świecie. Kiedy wyszłam z wanny czułam jak bym spędziła tam całą wieczność. Owinęłam się w bawełniany ręcznik i ruszyłam do pokoju gościnnego. Wyjęłam z szafki koszulkę i majtki, wytarłam się i ubrałam. Kiedy położyłam się do łóżka i owinęłam ciasno kołdrą czułam się gorzej niż wcześniej. Zacisnęłam mocno oczu i pozwoliłam żeby samotna łza spłynęłam mi po policzku.~*~
Obudziłam się dość wcześnie, szybko wstałam i przebrałam się w krótkie spodenki i top. Zeszłam na dół. Dałam Nali jeść, i zabrałam się za robienie śniadania. Po 10 minutach usłyszałam że przy barku ktoś siada. Na początku myślałam że to Zayn albo Cassie. Ale się myliłam.
-Śniadanie jeszcze nie gotowe? - Usłyszałam za sobą wściekły głos. Postanowiłam go zignorować.
-Halo! Słuch Ci odebrało?! Mówię do Ciebie! - Wzięłam głęboki oddech i odwróciłam się na pięcie. - Nareszcie. Co na śniadanie?
-Słucham? - Uniosłam brwi zdumiona.
-No ty chyba jesteś gosposią Kotka. - Nie, jestem jego dziewczyną.
-Jestem jego siostrą. - Kłamstwo.
-Oj, przepraszam. Chloe. - Wyciągnęłam do mnie rękę. Zignorowałam ją. - Widzę że jesteś nie w humorze.
-Można tak powiedzieć. Lilianna. - Uśmiechnęłam się mimowolnie.
-Miło. Emmm.... czyli ta druga to jego gosposia? Co za dziwka że jeszcze nie podała śniadania.
-To też jego siostra.
-Ołłłł. Tak mi przykro że tak o niej powiedziałam. Nie gniewasz się?
-Nie. - Kłamstwo.
Właśnie w tej chwili na dół zszedł Zayn. Chloe szybko do niego podbiegła i namiętnie pocałowała go w usta. Do oczu napłynęły mi łzy.
-------------------------------------------------------------------------------------------
Hej. Dość długo nie było rozdziału (znowu) ale mam kilka ocen do poprawy. Ale już nie długo wakacje i będzie dużo rozdziałów. Nawet postanowiłam że zrobię maraton że będę wam wrzucać rozdział codziennie. :) Ciężko mi się pisało ten rozdział. Tak jakoś :/ Ale wam życzę miłego czytania miśki <3 ;)
piątek, 22 maja 2015
16.Pierwszy raz zobaczyłam jak Zayn płaczę, najsmutniejszy widok jaki widziałam.
Mam do was małą prośbę, (mam nadzieję że dużo osób mi odpisze) chciałam zrobić wam mały konkurs, ale nie wiem co byście chcieli. Więc jak chcecie coś takiego to piszcie :)
---------------------------------------------------------------------------------
Muzyka:https://www.youtube.com/watch?v=fq1nqrvpNms
Patrzył na mnie wielkimi z bólu oczami, współczułam mu, ale i cieszyłam się że mam brata a nie
siostrę i on nie zaciąży, chyba że będzie miał dziecko. Ale nie zdradził by Sally.
-Miałaś kiedyś siostrę? - Zapytał mnie z zakłopotaniem w głosie.
-Chyba nie, ja nie wiem co moi rodzice robili jak byli w moim wieku. - Uśmiechnęłam się do niego współczująco.
-To dobrze. Wstydzę się za nią, tak cholernie się wstydzę. - Pierwszy raz zobaczyłam jak Zayn płaczę, najsmutniejszy widok jaki widziałam.
-A co Ci powiedziała? - Powiedziałam wpatrzona w przestrzeń.
-Że wpadła rok temu, z moim najlepszym przyjacielem z liceum, na imprezie. Ojciec był wtedy w delegacji i nic nie wiedział, mama jej nie wyrzuciła bo ma serce, ale ojciec to inna sprawa. Ale kiedy wrócił i zobaczył dziecko, pomyślał że to mama się puszczała, ale ona mu wytłumaczyła że to Cassie. To ojciec najpierw ją po wyzywał, a potem wyrzucił z domu. No i właśnie tak trafiła do mnie.
-Niezła historia. - Zripostowałam.
-Taaa.
Siedzieliśmy w ciszy i patrzyliśmy na psa który właśnie wpadł do dołka i nie mógł z niego wyjść. Śmiała bym się z tego ale nie w tej sytuacji. Zayn po chwili wstał, po czym mnie podniósł, tak że stałam przed nim. Znów ta chwila zakłopotani po czym przytuliłam go mocno do siebie.
-Wszystko będzie dobrze, ja Ci pomogę. - Powiedziałam do niego pocieszająco, on położył swoje ręce na mojej talii i zagłębił głowę w moim ramieniu.
~*~
Siedziałam na kanapie z Cassie i rozmawiałyśmy, po prostu. Zayn wyszedł o 15 i nie było go już jakiś czas. Cassie uśpiła swoją córeczkę, Sam. Martwiłam się o Zayna, Bardzo mi na nim zależało, ale jak pomyślę o tym co zrobił jego ojciec boję się co on może zrobić. Rozmawiałyśmy tak, aż nagle naszą rozmowę przerwał trzask otwierających się drzwi które walnęły o ścianę.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem że dawno mnie nie było. Ale cóż. Miałam troszkę problemów, ale już wracam z regularnością wrzucania postów na bloga :D Post miał być wczoraj, ale było późno jak go pisałam i nie zdążyłam dopisać notki.
Miłego czytania :*
---------------------------------------------------------------------------------
Muzyka:https://www.youtube.com/watch?v=fq1nqrvpNms
Patrzył na mnie wielkimi z bólu oczami, współczułam mu, ale i cieszyłam się że mam brata a nie
siostrę i on nie zaciąży, chyba że będzie miał dziecko. Ale nie zdradził by Sally.
-Miałaś kiedyś siostrę? - Zapytał mnie z zakłopotaniem w głosie.
-Chyba nie, ja nie wiem co moi rodzice robili jak byli w moim wieku. - Uśmiechnęłam się do niego współczująco.
-To dobrze. Wstydzę się za nią, tak cholernie się wstydzę. - Pierwszy raz zobaczyłam jak Zayn płaczę, najsmutniejszy widok jaki widziałam.
-A co Ci powiedziała? - Powiedziałam wpatrzona w przestrzeń.
-Że wpadła rok temu, z moim najlepszym przyjacielem z liceum, na imprezie. Ojciec był wtedy w delegacji i nic nie wiedział, mama jej nie wyrzuciła bo ma serce, ale ojciec to inna sprawa. Ale kiedy wrócił i zobaczył dziecko, pomyślał że to mama się puszczała, ale ona mu wytłumaczyła że to Cassie. To ojciec najpierw ją po wyzywał, a potem wyrzucił z domu. No i właśnie tak trafiła do mnie.
-Niezła historia. - Zripostowałam.
-Taaa.Siedzieliśmy w ciszy i patrzyliśmy na psa który właśnie wpadł do dołka i nie mógł z niego wyjść. Śmiała bym się z tego ale nie w tej sytuacji. Zayn po chwili wstał, po czym mnie podniósł, tak że stałam przed nim. Znów ta chwila zakłopotani po czym przytuliłam go mocno do siebie.
-Wszystko będzie dobrze, ja Ci pomogę. - Powiedziałam do niego pocieszająco, on położył swoje ręce na mojej talii i zagłębił głowę w moim ramieniu.
~*~
Siedziałam na kanapie z Cassie i rozmawiałyśmy, po prostu. Zayn wyszedł o 15 i nie było go już jakiś czas. Cassie uśpiła swoją córeczkę, Sam. Martwiłam się o Zayna, Bardzo mi na nim zależało, ale jak pomyślę o tym co zrobił jego ojciec boję się co on może zrobić. Rozmawiałyśmy tak, aż nagle naszą rozmowę przerwał trzask otwierających się drzwi które walnęły o ścianę.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem że dawno mnie nie było. Ale cóż. Miałam troszkę problemów, ale już wracam z regularnością wrzucania postów na bloga :D Post miał być wczoraj, ale było późno jak go pisałam i nie zdążyłam dopisać notki.
Miłego czytania :*
niedziela, 19 kwietnia 2015
15.Mi możesz powiedzieć wszystko.
Muzyka: https://www.youtube.com/watch?v=4NhKWZpkw1Q
W wejściu do domu Zayna stała dziewczyna, może w wieku 16 lat, miała ze sobą wózek, w którym było roczne dziecko. Jeszcze nawet dobrze z nim nie jestem a już się dowiaduje że ma dziecko!? Ale Lil, nie możesz oceniać ludzi po okładce, może to jego kuzynka, albo ktoś.
-Cassie?! Co ty tu robisz do jasnej cholery?! I co to za dziecko?! - Zayn tak głośno krzyknął że aż podskoczyłyśmy. Wolałam siedzieć cicho i nic nie mówić.
-Po pierwsze, nie krzycz na mnie za to że przyjechałam do Ciebie braciszku. - No i sprawa wyjaśniona. - Po drugie, nie bluzgaj przy dziecku. No i po trzecie właśnie muszę Ci coś wyjaśnić. - Zayn patrzył na nią wielkimi oczami z otwarta buzią. Na szczęście mam brata a nie siostrę. Chłopak odwrócił się do mnie i lekko uśmiechnął po czym wciągną do mnie rękę, pewnie miał na myśli żebym podeszła.
-Cassie, to jest moja ... hymm no w sumie to jeszcze nie wiem kto to dla mnie jest. - Mówił zakłopotany z ręką masującą kark.
-Lilianna. - Wyciągnęłam rękę do jego siostry.
-Cassie. - Uśmiechnęła się pogodnie. Widać było że wcale nie jest podobna do Zayna. - Jaki słodziak. - Spojrzała na psa i się uśmiechnęła jeszcze szerzej. Odwzajemniłam jej uśmiech.-Wabi się Nala.
-Ładnie. - Zayn spojrzał na mnie, w jego oczach widziałam, że chce mi powiedzieć żebym sostawiła ich samych.
-Pójdę już. Miło było cię poznać Cassie. - Ruszyłam w stronę drzwi do ogrodu.
~*~
Siedziałam na dworze do wieczora, zanim Zayn skończy gadać ze swoją siostrą. Przecież mógł sie domyślić że wpadła, każda wpada. Kiedy byłam w jej wieku miała przyjaciółkę, jeszcze przed Sally. Miała na imię Rosie. Jej rodzice byli tak kasiaści że wypychali sobie poduszki pieniędzmi. Ale nie kontrolowali swojej córki tak jak powinni, i nie wiedzieli że Rosie jest zaręczona, tak zaręczona, z Rossem. Nie wiem jak głupia wtedy była, ale na imprezie u jej "narzeczo
nego",przespała się z chłopakiem. I to nie ze swoim, ale jakiejś innej laski. Oczywiście nie było mnie wtedy na tej imprezie, ale wieści po szkole rozchodzą się w trzy sekundy. Ale kiedy Ross się dowiedział, no... powiedział jej że jest dziwką i że zostawia ją na pastwę losu. Dodał też coś co było dla niej najgorsze. Powiedział że jej rodzice już wiedzą o tym że jej się zaciążyło. Ona była bardzo podatna na zdanie rodziców. Jej rodzice powiedzieli że nie mogą już mieszkać w tym mieście, bo ich córka psuje im reputację. No i nie widziałam już swojej przyjaciółki od 3 lat.
Nagle z zamyślenia wyrwał mnie Zayn, usiadł obok mnie na trawie i patrzył na bawiącego się gałęzią psa. Nic nie mówił, był czerwony jak wulkan który ma zaraz wybuchnąć. Bałam się pierwsza odezwać po tym co słyszałam kilka godzin temu. Ale muszę mieć odwagę.
-Coś się stało Zayn? Mi możesz powiedzieć wszystko.
---------------------------------------------------------------------------------------
Wiem że rozdziału nie było dawno. Ale nie miałam weny, a teraz wyczerpałam już jej limit. Wiec macie taki krótki, ale chyba wartościowy rozdział.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)