poniedziałek, 30 marca 2015

14.Ale wiesz, teraz sobie myślę, że to Zoo to też dobry pomysł.

Dzięki wielkie Lidii za to że komentuje każdy post <3 kochana <3

Muzyka: https://www.youtube.com/watch?v=b-RQIN3wo5U

Zjadłam szybko śniadanie i poszłam po plecak który pasował mi do mojego dzisiejszego ubrania. Włożyłam do niego telefon, portfel i książkę z regału Zayna bo nie wiedziałam ile zajmie nam dojechanie do celu. Zbiegłam na dół zakładając plecak na ramiona. Zayn czekał na mnie przed domem, zamknęłam za sobą dom i pobiegłam do samochodu Harrego.
-Gdzie jedziemy? - Zapytałam zadyszana.
-Niespodzianka. Ale jeśli chcesz bardzo wiedzieć....
-Zayn! Proszę Cię przejdź do sedna, nie mogę się doczekać!
-Więc... Nie masz uczulenia na sierść prawda?
-Nie, nie mam. Jedziemy do zoo?
-Nie.
-Sklepu zoologicznego? - Zapytałam zdegustowana.
-Nie.
-Schroniska?!
-Bingo. - Uśmiechnął się do ulicy. Szczęka mi normalnie opadła! Nigdy w życiu nie miałam psa, ani kota. Jak byłam dzieckiem marzyłam o tym, ale moje dzieciństwo mi nie pozwalało.
-Ale wiesz, teraz sobie myślę, że to Zoo to też dobry pomysł. - Uśmiechnęłam się do niego.
                                                                                ~*~
Kiedy weszliśmy do schroniska miałam ochotę wziąć wszystkie te zwierzaki, ale Zayn powiedział że mam się opanować bo mnie wywali z domu. Czułam się jak mała dziewczynka której starszy brat obiecał że pojedzie z nią do Disnaya. Nie przypuszczałam że Zayn miał mi już dawno pokazać tego zwierzaka, więc kiedy już zachwyciłam się wszystkimi zwierzętami Zayn przeszedł do konkretów. Wybraliśmy małego szczeniaka rasy Husky, był taki uroczy. Wylądał tak jak ja, biegał do okola i się cieszył tak jak ja. Wzięłam go na ręce i wyszłam z Zaynem ze schroniska.
-Jak go nazwiemy?- Zapytałam go głaszcząc psa.
-Jak chcesz, ja proponuje Lucek. - Spojrzałam na niego z pogardą.
-Miałeś kiedyś psa?
-Nie.
-Widać. A może Nala? - Zaproponowałam.
-Pięknie. - Pocałował mnie w ramię.
                                                                                 ~*~
Kiedy przyjechaliśmy do domu, czekała nas jednak większa niespodzianka, a raczej czekała mnie większa niespodzianka.
-----------------------------------------------------------------------
Przepraszam was że znowu taki krótki, ale no wiecie jak to jest ze szkołą? W święta albo przed pojawi się jeszcze jedne rozdział, mam nadzieję. Zapraszam was do komentowania bo to daje mi dużo weny i motywacji do dalszego działania <3 Miłego <3

czwartek, 26 marca 2015

Hej.

Cześć. Chyba wiecie już co się stało, z Zaynem. Dlatego na razie nie będę dodawać postów, dopóki się nie pozbieram. Post pojawi się pewnie po świetach. Ale i  tak nie unormuje to moje sytuacji emocjonalnej i nie pojawi się  dużo postów i epilog pojawi się niebawem... 
Nie smutajcie :) Kocham was <3

sobota, 21 marca 2015

13.Połączył nasze małe palce.


Muzyka: https://www.youtube.com/watch?v=-CmadmM5cOk

Usiadłam okrakiem na kolanach Zayna nadal go całując, coś ty narobiła Lil, miałaś do tego nie dopuścić, a co robisz? Obściskujesz się teraz na kanapie z kolesiem którego znasz zaledwie kilka dni, a dokładnie około 5 dni, nawet nie cały tydzień. Nie Lil opanuj się! Przecież ty go nawet nie znasz, nie wiesz jaki jest, nie wiesz czy da Ci poczucie bezpieczeństwa. Chociaż jak by się zastanowić, to już dał. Mój mózg nie działa w  tej chwili. Moje serce robiło wszystko co chciałam. Ale tym razem to nie ja przerwałam tą chwilę "milczenia". Zayn oderwał się ode mnie.
-Przyjaciele tak nie robią. - Uśmiechnął się pod nosem.
-A może ja nie chcę żebyśmy byli przyjaciółki?
-Coś szybko zmieniasz zdanie. - Czułam że moje policzki robią się czerwone.
-Jestem dziewczyną, już tak mam.
-Nie, nie jesteś dziewczyna.
-Jak to? - Zaśmiałam się.
-Jesteś kobietą. Moją kobietą. - Musnął lekko moje usta.
-Obiecaj mi że nigdy mnie nie zdradzisz.
-Obiecuję.-Połączył nasze małe palce. 
                                                                     ~*~
Kiedy się obudziłam była jakaś 11, była niedziela więc mogła sobie pospać. Przynajmniej tak myślę. Obok mnie leżał jeszcze pogrążony we śnie Zayn. Tak słodko wygląda kiedy śpi. Nie budząc go zeszłam po cichu z łóżka i poszłam do łazienki. Kiedy przejrzałam się w lustrze byłam cała czerwona, moja twarz wyglądałam jak wielki pomidor, albo jeszcze gorzej, jak burak.
-Mam nadzieję że mi przejdzie. - Powiedziałam do swojego odbicia. Kiedy już się umyłam była 12, weszłam do pokoju gdzie spałam, łóżko było równo zaścielone a Zayna nie było. Dopiero teraz zobaczyłam że w pokoju w którym spałam stoi regał z książkami. Było tam pełno tytułów które znałam, ale i kojarzyłam. Podeszłam do szafy i wybrałam zwykłe ubranie, było strasznie ciepło jak na Londyn. ubrałam się i zeszłam na dół. Już na szczycie schodów było czuć zapach gofrów. Zbiegła po schodach i wpadłam do kuchni.
-Cześć. - Ustałam obok niego przy zlewie.
-Cześć. - Ucałował mnie w czoło. - Głodna?
-Bardzo, a ty jeszcze pytasz. - Nałożył na talerz górę gofrów i polał ją syropem klonowym.
-Ty chyba chcesz żebym była gruba. - Zaśmiałam się.
-Nie, jesteś idealna. - Też się zaśmiał. - Mam dla Ciebie niespodziankę więc jedz szybko, bo ona nie może czekać, bo zgłodnieje.
----------------------------------------------------------------
Przepraszam że taki krótki, ale czas mnie goni.

wtorek, 17 marca 2015

12.Dlaczego tak na mnie patrzysz?



Muzyka: https://www.youtube.com/watch?v=X46t8ZFqUB4

Siedziałam na łóżku przytulona do Jace'a i opowiadaliśmy sobie jak to było w dzieciństwie, przynajmniej do 5 roku życia kiedy nie trzeba było przejmować się szkołą i tymi innymi durnymi sprawami. Kiedy kolorowało się kolorowanki dla przyjemności a nie z musu, jak to określił Jace. Była już 15 a Zayn nadal się po mnie nie zjawił. "Stchórzył" - pomyślałam. Przecież nie mógł mi tego zrobić, albo mógł, skoro mówił że wróci to powinien. Nagle usłyszeliśmy z Jace'm otwieranie się drzwi, po czym kroki na schodach. Ale kiedy kroki już ucichły moja nadzieja stanęła w drzwiach. Miał na sobie białą koszulkę z dekoltem w 'V', na niej miał skórzaną kurtkę, do tego miał czarne rurki i czarne converse. Ustał w drzwiach oparty o framugę i patrzył na nas z przechyloną głową.
-Już Ci ją oddaje stary. - Odezwał się Jace, po czym wyszedł. Zostałam sama z Zaynem w pokoju. Patrzył mi w oczy które nadal były pełne łez. Z nim nawet milczenie jest przyjemne, jeszcze troszeczkę z nim pobędę a mój umysł stanie się zupełnie na niego odporny, i tak już wystarczająco mu uległam. Kiedy Jace nie odpowiedział mi na moje pytanie które mu zadałam, może Zayn będzie znał na nie odpowiedź, skoro to on potrafi łamać serca najlepiej w całym Londynie.
-Dlaczego tak na mnie patrzysz? - Wydusiłam  z siebie zagłuszając głuchą cieszę.
-To znaczy jak?
-Jakbyś pożerał mnie wzrokiem. - Uniosłam lekko kącik ust.
-Już myślałem że powiesz że patrzę na Ciebie jak chłopak na dziewczynę.
-Bo tak jest. Ale ja wiem że jestem dziewczyną, i jestem świadoma tego że chłopcy będą tak na mnie patrzeć.
-Chłopiec. - Usiadł obok nie na łóżku.
-Co? - Uniosłam pytająco brwi.
-Tylko ja tak na Ciebie patrzę, wiec chłopiec a nie chłopcy. - Przygryzł wargę. Wydawało mi się że to odpowiednia chwila żeby zadać mu pytanie na które nie odpowiedział Jace.
-Zayn, mogę zadać Ci pytanie na które, nie znam odpowiedzi?
-Jeśli potrafię.
-Powiesz mi gdzie chodzą złamane serca?
-Chciałem zapytać Cię o to samo. - Jego głos się łamał.
-Czyli nie umiesz na nie odpowiedzieć?
-Potrafił bym, gdyby nie to że.... nigdy się nie zakochałem. Do niedawana. - Moje policzki zaczęły piec.
-W kim? - Zrobił grymas na twarzy.
-Nie mogę Ci powiedzieć.
-Przecież się przyjaźnimy! - Zrobiłam minę smutnego kotka.
-Na takie coś mnie nie nabierzesz i już. Co z tego że się przyjaźnimy, to zależy od gustu.
                                                                          ~*~
Wróciłam do Zayna gdzieś około północy. Zasiedzieliśmy się u Jace i rozmawialiśmy o planach ślubu, o tym jaki kolor sukni mają mieć druhny... Straszna męczarnia! Lubię rozmawiać o takich rzeczach, ale nie ponad 5 godzin. Sama już nie wiem jaki kolor sukienki mam kupić. Opadłam bezsilnie na kanapę, a oczy od razu zaczęły mi się zamykać. Zayn poszedł najpierw do kuchni nalać sobie wody, a potem do mnie wrócił.
-Jaki w końcu ten kolor? - Zapytał ściszonym głosem.
-Nie wiem. - Podparłam się na łokciach. - Chyba jasno niebieski żeby pasował do koloru kwiatów.
-A garnitur?
-Biały. Żeby pasował do sukni ślubnej.
-Nigdy nie wezmę ślubu. - Stwierdził.
-Dlaczego? - Usiadłam obok niego.
-Za dużo przygotowań, zaproś zespół, kup kwiaty, garniak, sukienkę, zamów jedzenie, wynajmij księdza. Coś strasznego.
-Przecież nie o to chodzi. - Spojrzałam mu w oczy. - Chodzi o samą przyjemność stania przy ołtarzu z ukochaną osobą. O byciu z nią w rodzinie. Reszta jest tylko dla gości i upamiętnienia tego. Reszta jest dla picu.
Kiedy wszystko powiedziałam odstawił szklankę na stolik i zaczął wpatrywać się w moje oczy. Czułam że nie może wytrzymać, więc po prostu go do siebie przyciągnęłam i wpiłam się w jego usta, jak najlepiej umiałam.
--------------------------------------------------------------------
Przepraszam was że tydzień temu nie było rozdziały,
ale po prostu nie miałam czasu go napisać. 4 sprawdziany
w jednym tygodniu :/

czwartek, 5 marca 2015

11.Powiesz mi gdzie chodzą złamane serca?


Muzyka: https://www.youtube.com/watch?v=0Necz5glI4I

Kiedy Zayn przestał całować moje usta przeniósł się na moją szyję, którą równo pokrywał pocałunkami. Przez jakieś 2 minuty kiedy Zayn całował moją szyję nie mogłam nic powiedzieć, bo po moim ciele rozpływała się rozkosz jaką Zayn wywołał. Ale kiedy wróciła mi świadomość i mogłam z siebie coś wydusić, musiałam podjąć ostateczną decyzję.
-Zayn, przestań. - wyszeptałam, a on pokrywał moją szyję pocałunkami dalej i dalej.- ZAYN! STOP!
Kiedy wykrzyczałam to co miałam w głowie Zayn spojrzał na mnie błagalnie, a ja przełknęłam głośno ślinę.
-Przestań. - wydyszałam.
Kiedy to powiedziałam zszedł ze mnie i podszedł do drzwi, położył rękę na klamce ale zanim wyszedł powiedział tylko.
-Rozumiem że na razie jesteś niedostępna, ale ja będę się starać żeby do Ciebie dotrzeć.
                                                                               ~*~
Ledwo zdążyłam otworzyć oczy a już poczułam że ktoś mnie łaskocze. Przekręciłam się na brzuch, ale łaskotki nie ustawały.
-Co do cholery?! - Przez pierwsze kilka sekund nic nie widziałam bo słońce które wpadało przez okno było za jasne jak na moje oczy. Ale kiedy zobaczyłam że na łóżku siedzi Sally uśmiechnięta od ucha do ucha uświadomiłam sobie że przegapiłam coś ważnego.
-Przepraszam że Cię budzę, ale tak słodko spałaś że musiałam. - Wyszczerzyła zęby.
-Śniadanie masz? - Jak już wstałam to musiałam coś zjeść, przynajmniej spróbować zjeść.
-Zrobiłam tosty. Przynieść Ci?
-Nie, sama zejdę. A teraz pozwól że wyjdę się umyć i ubrać.
-Ależ proszę. - Przesunęła się na łóżku, a ja wstałam i podeszłam do szafy. Wyjełam z niej letnią sukienkę na ramiączka i bieliznę.
-Wiesz co się stało Zaynowi? - Zapytała mnie Sally kiedy wchodziłam do łazienki. Nie zamknęłam za sobą drzwi żebym słyszała Sally.
-Nie wiem. - Skłamałam.
-Wyszedł wczoraj w nocy trzaskając drzwiami. Przyłożyłaś do tego rękę?
-A jak miałabym to zrobić? - Rozebrałam się i weszłam pod prysznic.
-No nie wiem. Zdenerwowałaś go?
-Czym?
-Co ja jasnowidz jestem?!
-Miałam nadzieję że tak.
-Kiedy go zapytałam powiedział tylko ze przyjedzie po Ciebie po południu.
-Konkretniej? - Wyszłam do niej w sukience. I podeszłam do toaletki wzięłam eliner i wróciłam z powrotem do łazienki.
-To był cały konkret. Już się ogarnęłaś? - Stanęła w drzwiach łazienki. Nałożyłam już na oczy eliner i pomalowałam lekko rzęsy maskarą.
-Ehem.
                                                                           ~*~
Muszę przyznać że tosty w wykonaniu Sally to najokropniejsza rzecz jaką kiedykolwiek jadłam. Nie wiem jak można przypalić tosty, ale jej się to udało. Najśmieszniejsze jest to że nie wiem jak mój brat z nią wytrzymuje. A może ona chciała mnie spławić żebym sobie już poszła i dlatego te tosty były tak spalone. Ale w końcu ograniczyłam swój posiłek tylko do jabłka i szklanki soku pomarańczowego. Po śniadaniu poszłam do jeszcze do niedawna swojego pokoju. Wzięłam ipoda włożyłam słuchawki do uszy i włączyłam muzykę.
"You're the light, you're the night
You're the color of my blood
You're the cure, you're the pain
You're the only thing I wanna touch
Never knew that it could mean so much, so much

You're the fear, I don't care
'Cause I've never been so high
Follow me to the dark
Let me take you past our satellites
You can see the world you brought to life, to life"

Nuciłam cicho pod nosem kiedy do pokoju wszedł Jace. Nie miałam ochoty z nim rozmawiać więc wzięłam telefon i zaczęłam udawać że robię coś ważnego. Jace usiadł obok mnie na łóżku, wziął odtwarzacz i klikną znaczek stop.
-Nie potrafisz kłamać.
-Jakoś dwie osoby dzisiaj się nabrały.
-Ale ja się nie nabiorę. Dobrze o tym wiesz.- Spojrzał na mnie z przechyloną głową.
-Co tak patrzysz?
-Zastanawiam się kiedy dorosłaś.
-Ja przynajmniej się jeszcze nie żenię. - odparłam sarkastycznie.
-Racja. Może miałem powody żeby to zrobić. A ty i Zayn?
-Co ja i Zayn?
-Nie pobieracie się?
-Nie, to było kłamstwo żeby rodzice, no wiesz.
-Nie mam pojęcia.
-Ja też nie. - Uśmiechnęłam się a do oczu napłynęły mi łzy. - Nie wiem dlaczego to zrobiłam.
-Mi możesz powiedzieć wszystko. Ale jeśli Zayn Cię zrani możesz mi powiedzieć, a ja wtedy złoję mu dupę. - Uśmiechnął się do mnie. Wstał z łóżka i podszedł do drzwi. Już kompletnie nad sobą nie panowałam. Zaczęłam płakać jak opętana, łzy płynęły mi strumieniami.
-Jace? - Odwrócił się do mnie. -

Powiesz mi gdzie chodzą złamane serca?
----------------------------------------------------------------------------------------------
Hejo! Mam nadzieję że rozdział się podobał, bo zamiast uczyć się na polski to pisałam dla was rozdział. Doceńcie ! :')