Muzyka: https://www.youtube.com/watch?v=ij_0p_6qTss
Patrzyła na mnie jak byk na malowane wrota. Jej oczy lśniły w świetle słońca które wpadało przez okna. Było zaledwie wczesne popołudnie a wszystko wyglądało jak była by 6 rano w lato. Lil siedziała strasznie spięta, z każdym oddechem unosiła się do góry,była wyprostowana. Ale nagle jak by czar prysł zgarbiła się patrzyła w przestrzeń, w miejsce gdzie była by bezpieczna, w miejsce gdzie nie ma mnie. Uchyliła lekko usta i wyszeptała.
-Jak? - byłem zdziwiony że wypowiedzenie tego jednego słowa zajęło jej aż tyle czasu.
-Pójdziesz ze mną na imprezę Louisa. Dziś wieczorem.
-Nie ma się w co ubrać. - Uśmiechnęła się pod nosem.
-Kurcze dziewczyno ty to masz problemy! Miałem siostrę która tu mieszkała, zostawiła parę swoich ubrać. Wybierzesz sobie coś.
-Ale ja nie chce! Ja ich nawet nie znam!
-Ja nie będę znał tam połowy osób. Pomogło?
-Nie bardzo, ale jak mus to mus.
-Zuch dziewczynka. - ucałowałem ją w czoło i wstałem z kanapy. - Idziesz?
-Gdzie? - zapytała z drżącą wargą.
-Do piwnicy żebym mógł Cię zgwałcić a potem powiesić. - Uniosłem figlarnie kącik ust.
-Powiesić nie koniecznie, ale pierwsza propozycja całkiem mi odpowiada. - Wstała z kanapy. - Pójdę sama.
~Lilianna~
Po długich poszukiwaniach znalazłam szufladę z sukienkami siostry Zayna. Wybrałam sukienkę z cekinami u góry i mnóstwem koronki na dole, buty baleriny które też były w cekinach, torebkę przez ramię z złotymi dodatkami, dobrałam sobie złotą bransoletkę oplatająca się wokół nadgarstka, usta pomalowałam czerwoną szminką.Ubrałam się i zeszłam do Zayna. Byłam cała w nerwach, ale od tego zależały moja przyszłość. Przecież serce wie czego chce (a to tak ode mnie, ale ze mnie poeta xD). Może mówię jak w jakimś serialu który jest o życiu wymyślonych osób. Zayn siedział na kanapie, wygląda jak by też się stresował ale pewnie tak nie jest.
-Zayn? - Odwrócił się w moją stronę. - Pomożesz zapiąć mi sukienkę?- Odwróciłam się do niego plecami.
-Oczywiście. - Poczułam jego rękę na swoich plecach. - Już.
-Dziękuje. - Odwróciłam się do niego. Nasze twarze znajdowały się bardzo blisko siebie, stanowczo za blisko siebie. - Emmm, a ty się już ubrałeś?
-Mi zajmie to stanowczo mniej czasu niż tobie. - Poczułam od niego zapach alkoholu.-To ty idź się ubrać a ja się napiję. - Położył mi rękę na talii.
-Dobrze. - zdjął rękę z mojej talii i poszedł na górę. Nawet nie wiedziałam że cały ten czas wstrzymywałam oddech i kiedy Zayn zdjął rękę z mojej talii całe powietrze ze mnie zeszło.
Wyjęłam z szafki której szukałam jakieś 5 minut whisky i nalałam ją do szklanki.
-Za mnie. - Wyszeptałam i wypiłam zawartość szklanki jednym łykiem.
~*~
Jechaliśmy samochodem jakieś pół godziny i zaczęło się już ścieniać.
-Piłeś i prowadzisz? - Zapytałam Zayna zabijając ciszę.
-Wielu rzeczy jeszcze o mnie nie wiesz. Czy nie zastanawiało Cię kiedyś czy superman pił? A jak pił to jeździł samochodem i nie spowodował wypadku?
-Nie, nigdy się nie zastanawiałam. Jesteś superman'em?!
-Ha ha ha, bardzo śmieszne.
-Zayn? - Odwróciłam się w jego stronę.
-Hymm?
-Jakie są imprezy u Louisa? Wiesz, wasze imprezy zawsze wydawały mi się jakieś dziwne, typu: nieplanowany seks w łazienkach, wszędzie walające się puszki po piwie, znów seks w każdej sypialni. I tak dalej, i tak dalej.
-Właśnie tak.
---------------------------------------------------------------------------------------------
Hej kochani ;) Wiem że ten rozdział też jest krótki ale pisałam go bite 2 godziny i nadal nic lepszego i dłuższego nie wymyśliłam. Życzę tym co ferie zaczynają miłych ferii ( bardzo składne zdanie). Ja niestety kończę je w poniedziałek :(
Do zobaczenia ;D
Super,ale mogła byś dodawać szybciej :)))
OdpowiedzUsuń