-Cześć braciszku! - Wykrzyknęłam. - Z kim to się oprowadzasz?-Cześć. Zadajesz głupie pytania, przecież każdy ich zna.
-Wiem. Ale nie sądziłam że jesteś na ich poziomie, żeby się z nimi oprowadzać.
-Nie martw się, przynajmniej ja mam z kim rozmawiać, a nie piszę listy do rodziców. Chociaż wiesz że mają Ciebie i mnie gdzieś!
-Wiesz co może pojmij to że twój brat nie jest takim jak Ci się wydaje. - W tej chwili odezwał się mulat.
-Nie wtrącaj się nie do swoich spraw!
-On ma rację Lil. Ludzie nie są takimi jak Ci się wydaje. - Miałam ochotę dać mu w twarz, za to jaki jest w stosunku do mnie, ale stwierdziłam że niech robi co chce. Wiem że chce taki być bo kiedy mówi do mnie "Lil", mam go zostawić w spokoju, albo jest na mnie zły. Ale w tej sytuacji czuje to i to.
-Dobra! Rób co chcesz! Jak będziesz coś ode mnie chciał to wiedz że będę u Sally.
-Nie, tylko nie Sally! Nie mów jej! - Chłopacy stojący za nim spojrzeli się na niego dziwnie. Wiedziałam że nie wiedzieli kto to Sally, szczególnie dla tego że sami nigdy nie mieli dziewczyny.
-Zanim zaczniesz się drzeć o Sally, to powiedz swoim nowym kolegom kto to Sally, a i jeszcze wytłumacz im co to znaczy "dziewczyna". - Odwróciłam się na piecie, czułam że patrzą na mnie, już się boje co mnie czeka jutro jak tu przyjdę, znając ich nie dadzą mi żyć przez około miesiąc, a potem będę zauroczona ich "sympatią" do mnie i z którymś się prześpię. Zabrałam torbę z ławki i ruszyłam w stronę domu Sally. Wiedziałam że nie będzie zachwycona tym że jej chłopak nie jest taki jak jej się wydaje. Kiedy doszłam do domu Sally zobaczyłam to co widzę co tydzień w poniedziałek. Sally leżała skulona na kanapie.
-Hej. - Rzuciłam torbę na półkę na buty i podeszłam do kanapy. - Co tu się stało?
-On znowu tu był!
--------------------------------------------
Cześć. Witam was na moim nowym blogu.
Ten będzie już na serio.
Bez zbędnego pitolenia Zapraszam!
Czytasz = Komentujesz
zapowiada się nieźle ;)
OdpowiedzUsuń