Muzyka: https://www.youtube.com/watch?v=X46t8ZFqUB4
Siedziałam na łóżku przytulona do Jace'a i opowiadaliśmy sobie jak to było w dzieciństwie, przynajmniej do 5 roku życia kiedy nie trzeba było przejmować się szkołą i tymi innymi durnymi sprawami. Kiedy kolorowało się kolorowanki dla przyjemności a nie z musu, jak to określił Jace. Była już 15 a Zayn nadal się po mnie nie zjawił. "Stchórzył" - pomyślałam. Przecież nie mógł mi tego zrobić, albo mógł, skoro mówił że wróci to powinien. Nagle usłyszeliśmy z Jace'm otwieranie się drzwi, po czym kroki na schodach. Ale kiedy kroki już ucichły moja nadzieja stanęła w drzwiach. Miał na sobie białą koszulkę z dekoltem w 'V', na niej miał skórzaną kurtkę, do tego miał czarne rurki i czarne converse. Ustał w drzwiach oparty o framugę i patrzył na nas z przechyloną głową.
-Już Ci ją oddaje stary. - Odezwał się Jace, po czym wyszedł. Zostałam sama z Zaynem w pokoju. Patrzył mi w oczy które nadal były pełne łez. Z nim nawet milczenie jest przyjemne, jeszcze troszeczkę z nim pobędę a mój umysł stanie się zupełnie na niego odporny, i tak już wystarczająco mu uległam. Kiedy Jace nie odpowiedział mi na moje pytanie które mu zadałam, może Zayn będzie znał na nie odpowiedź, skoro to on potrafi łamać serca najlepiej w całym Londynie.-Dlaczego tak na mnie patrzysz? - Wydusiłam z siebie zagłuszając głuchą cieszę.
-To znaczy jak?
-Jakbyś pożerał mnie wzrokiem. - Uniosłam lekko kącik ust.
-Już myślałem że powiesz że patrzę na Ciebie jak chłopak na dziewczynę.
-Bo tak jest. Ale ja wiem że jestem dziewczyną, i jestem świadoma tego że chłopcy będą tak na mnie patrzeć.
-Chłopiec. - Usiadł obok nie na łóżku.
-Co? - Uniosłam pytająco brwi.
-Tylko ja tak na Ciebie patrzę, wiec chłopiec a nie chłopcy. - Przygryzł wargę. Wydawało mi się że to odpowiednia chwila żeby zadać mu pytanie na które nie odpowiedział Jace.
-Zayn, mogę zadać Ci pytanie na które, nie znam odpowiedzi?
-Jeśli potrafię.
-Powiesz mi gdzie chodzą złamane serca?
-Chciałem zapytać Cię o to samo. - Jego głos się łamał.
-Czyli nie umiesz na nie odpowiedzieć?
-Potrafił bym, gdyby nie to że.... nigdy się nie zakochałem. Do niedawana. - Moje policzki zaczęły piec.
-W kim? - Zrobił grymas na twarzy.
-Nie mogę Ci powiedzieć.
-Przecież się przyjaźnimy! - Zrobiłam minę smutnego kotka.
-Na takie coś mnie nie nabierzesz i już. Co z tego że się przyjaźnimy, to zależy od gustu.
~*~
Wróciłam do Zayna gdzieś około północy. Zasiedzieliśmy się u Jace i rozmawialiśmy o planach ślubu, o tym jaki kolor sukni mają mieć druhny... Straszna męczarnia! Lubię rozmawiać o takich rzeczach, ale nie ponad 5 godzin. Sama już nie wiem jaki kolor sukienki mam kupić. Opadłam bezsilnie na kanapę, a oczy od razu zaczęły mi się zamykać. Zayn poszedł najpierw do kuchni nalać sobie wody, a potem do mnie wrócił.-Jaki w końcu ten kolor? - Zapytał ściszonym głosem.
-Nie wiem. - Podparłam się na łokciach. - Chyba jasno niebieski żeby pasował do koloru kwiatów.
-A garnitur?
-Biały. Żeby pasował do sukni ślubnej.
-Nigdy nie wezmę ślubu. - Stwierdził.
-Dlaczego? - Usiadłam obok niego.
-Za dużo przygotowań, zaproś zespół, kup kwiaty, garniak, sukienkę, zamów jedzenie, wynajmij księdza. Coś strasznego.
-Przecież nie o to chodzi. - Spojrzałam mu w oczy. - Chodzi o samą przyjemność stania przy ołtarzu z ukochaną osobą. O byciu z nią w rodzinie. Reszta jest tylko dla gości i upamiętnienia tego. Reszta jest dla picu.
Kiedy wszystko powiedziałam odstawił szklankę na stolik i zaczął wpatrywać się w moje oczy. Czułam że nie może wytrzymać, więc po prostu go do siebie przyciągnęłam i wpiłam się w jego usta, jak najlepiej umiałam.
--------------------------------------------------------------------
Przepraszam was że tydzień temu nie było rozdziały,
ale po prostu nie miałam czasu go napisać. 4 sprawdziany
w jednym tygodniu :/
Super <3333
OdpowiedzUsuń