czwartek, 28 sierpnia 2014

3.Ty ze mną flirtujesz!

Jechaliśmy przez pół godziny, ja zostałam wrzucona do samochodu, a on sobie do niego wszedł, ale nie dość tego sprzeczaliśmy się w sklepie przez jakieś 10 minut aż do Zayna nie podeszła właścicielka sklepu i go wyrzuciła a go razem ze mną. Potem kłóciliśmy się jeszcze aż w końcu wyniósł mnie z galerii i zostałam brutalnie wrzucona do auta. Jechaliśmy pół godziny i zapowiadało się następne pół godziny, bo za oknem malował się krajobraz gór i gęstego lasu, odwróciłam głowę w stronę Zayna i ściągnęłam brwi ze zdziwienia.
-Mogę Cię osądzać o wszystko, ale nie o mieszkanie w dziczy.
-Nie mieszkam w dziczy, kilometr stąd jest mój dom.
-Który stoi pośród gór, a ty jesteś wampirem i tylko tam możesz mieszkać.
-Zawsze jesteś taka nie miła?
-Nie, tylko wtedy kiedy ktoś wrzuca mnie do samochodu, a potem wywozi od ludzi. A ty, zawsze sprowadzasz dziewczyny do swojego domku  w górach, albo w lesie?
-Żebyś wiedziała. - kącik jego ust unosi się lekko do góry. Coś tak sobie myślę że tylko ja potrawie go rozśmieszyć. Nawet jego giermki tego nie potrafią.
                                                                            ~*~
Jego dom jest wielki, wysiadając z samochodu czułam się jak w jakimś filmie, gdzie chłopak mnie porywa a potem nie pokazuje światu. Ale jedynym minusem tego jest to że czuję się jak jakaś królewna, a wcale nią nie jestem. Staję przed jego domem i czekam aż gdzieś mnie zaprowadzi, kiedy podaje klucze jakiemuś chłopakowi, podejrzewam że daje mu je po to żeby odstawił samochód, podchodzi do mnie i splata swoje palce z moimi, i pociąga mnie w stronę swojego domu. Ma bardzo zimne dłonie, pewnie zimniejsze od moich. Kiedy wprowadza mnie do salonu i karze mi usiąść przy stole, więc to robię. Kiedy Zayn wychodzi z salonu rozglądam się po nim. Wydaje się większy niż naprawdę jest. A jeśli Zayn chce mi coś zrobić? A może mi na nim zależy? Muszę odpędzić te myśli ze swojej głowy, odpędzam ją w porę bo Zayn wraca z dwoma talerzami pełnymi szarlotki. Patrze na niego pełna podziwu, ale sama nie wiem dlaczego.
-Dobrze się czujesz? - pytam go nie wiedząc co innego z siebie wydusić.
-Tak czemu pytasz? - pyta zdziwiony.
-Może dlatego że, porywasz mnie ze sklepu, potem wrzucasz mnie do samochodu, droczysz się ze mną i wreszcie ląduje u ciebie w domu z szarlotką na talerzu. - przerywam i zaczyna się zastanawiać co dalej powiedzieć, aż w końcu coś wpadło mi do głowy. - Cholera, ty ze mną flirtujesz!
-Wcale nie! - próbuje mi się usprawiedliwić.
-Ta jasne, przecież widzę jak na mnie patrzysz.
 ---------------------------------------------------------------
Hejka !
Wiem że rozdziału nie było dawno, ale wiecie, brak weny :D
Ale teraz wracam, i postaram się wstawiać posty jak najczęściej.
I jedno małe pytanie do was :D
Pogodziliście się z powrotem do szkoły?
Ja osobiście się cieszę że będę miała co robić całe dnie, ale nie
cieszę się z tego powodu że nie zobaczę swojej klasy razem.
(wiecie nowa szkoła, nowe znajomości)
Jeśli nie wiecie, a za pewnie nie wiecie, idę do 1 gim.
OMG! Ale się rozpisałam. Nie zapomnijcie o !
komentarzu
Ciao!!

2 komentarze:

  1. Pomysł jest całkiem fajny :) jedynym, największym moim zdaniem, minusem są stanowczo za krótkie rozdziały.
    Z niecierpliwością czekam na czwórkę, a w międzyczasie zapraszam do siebie na walk-in-shadows.blogspot.com
    Weny :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha Końcówka rozjebała system! :D

    OdpowiedzUsuń