Nadawca: ♥Sally♥
Nie wiedziałam że jesteś z Zaynem. Nie będę Cię teraz mordować, ale jak wrócisz to masz mi wszystko opowiedzieć ze szczegółami. Kocham Cię Paaa :**
Szczęka mi po prostu opadła, nie miałam pojęcia że ona to widziała, a tu się okazuje że co stała sobie nie daleko mnie i widziała co Zayn odwala, z tego powodu mam ochotę komuś przyłożyć.
~*~
-Może zademonstrujesz jak na Ciebie patrzę?
-Co ja?! - zaczęłam się śmiać. Siedzimy z Zaynem na kanapie i pijemy whisky, nie wiem jak on mnie do tego namówił, ale jakoś musiał. Wypiliśmy pół litra wódki i do tego połowę butelki whisky.
-Tak ty. - podparłam łokieć o kolano, a dłonią podparłam brodę, przechyliłam głowę o piętnaście stopni, przygryzłam lekko wargę i zrobiłam niewinne oczka.
-Ja wcale tak nie robię! - powtarza wszystkie ruchy pomnie i teraz siedzi tak samo jak ja. Zaczynam się z niego śmiać. Wstaję z kanapy i zmierzam ku schodom, nie mam pojęcia co chce zrobić.
-Gdzie idziesz? - pyta odprowadzając mnie wzrokiem.
-Nie wiem, czy mógł byś zaprowadzić mnie do łazienki, albo do jakiegoś pokoju.
-No mógł bym.
-Proszę.
Kiedy Zayn wstaje z kanapy i idzie w moim kierunku, nogi się pode mną uginają i w głowie zaczyna mi się kręcić. Jak by mojej ciało chciało żeby go dotknął. Bez słowa kładzie rękę na mojej talii i prowadzi mnie po schodach. Czy tego właśnie chciałaś głupia?! Chciałaś z nim zostać, jutro Cię zostawi a ty będziesz musiała zmierzyć się z poczuciem winy które wywodzi się z niczego. Zayn prowadzi mnie do dużej białej łazienki, posadził mnie niskim stojącym w rogu łazienki stołku.
-Kiedy się umyjesz to mnie zawołaj, dam Ci ubranie do spania.
Wyszedł z łazienki zostawiając mnie samej sobie, zdjęłam z siebie ubranie i położyłam je na stołku, na którym przed chwilą siedziałam. Weszłam pod prysznic, wyszorowałam się do czysta, kiedy wyszłam okryłam się ręcznikiem, ale postanowiłam że nie będę jeszcze go wołać. Na moich rękach od łokcia w górę widniały ledwie widoczne blizny, które zrobił mi ojciec na oczach matki, ale ona nic nie zrobiła, Jace uważa że była za bardzo zdziwiona, ale ja pamiętam że na jej twarzy widniał wyraz pogardy do mnie nie do ojca. Staram się odpędzić tą myśl z mojej głowy, ale mi się nie udaje, więc wołam Zayna który zjawia się tu z prędkością światła. Patrzę na niego wielkimi zaczerwienionymi oczami, po czym bez zastanowienia się do niego przytulam, przez chwilę stoi spięty, ale w końcu mnie przytula.
-Chodź za mną pokarze Ci gdzie będziesz spać.Daleko nie zaszliśmy bo pokój gościnny było od razu przy łazience, na łóżku leżała męska koszulka i spodenki.
-Śpij dobrze. - powiedział, ucałował mnie w czoło i wyszedł zamykając za sobą drzwi. Stałam przy łóżku oniemiała. Czy Zayn, ten Zayn który miał każdą dziewczynę, właśnie pocałował mnie w czoło?!
-Uspokój się, przecież on może być miły. - powiedziałam sama do siebie, po czym zaczęłam się przebierać, po czym kładę się do łóżka i w mgnieniu oka zasypiam.
~*~
Mam straszny sen widzę swojego ojca, i siebie kiedy byłam mała, widzę jak mnie bije ale nie mogę nic zrobić. Znów widzę jego twarz pełną okrucieństwa. Potem podchodzi do mnie, myślałam że mnie nie widzi, łapie mnie za włosy i zaciąga do dziewczynki leżącej na podłodze, pod nią rozmywa się wielka plama krwi, ojciec patrzy na mnie.
-Ty będziesz następna. - mówi.
~*~
Budzę się z kroplami potu na czole, ręce mi się trzęsą, ale sięgam po komórkę która leży na szafce przy łóżku. 4:30. Spałam tylko 4 godziny, wstałam z łóżka i poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i założyłam wczorajsze ubrania, po czym zeszłam na dół. Moje bose stopy, jeszcze mokre od wody przyklejały się do drewnianej podłogi. Usłyszałam z salony głos Zayna który rozmawiał przez telefon.
-Nie mogę jej tu trzymać wiecznie! Musisz jej powiedzieć że przyjechali wasi rodzice. - mówił.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej!
Mam dla was dzisiaj następny post, rozdział 4!
Jeśli chcecie być na bieżąco to dodajcie bloga do obserwowanych :)
Miłego :* Ciao :*
No to ładny cios w serce... Chyba ją to zaskoczy i zaboli... W końcu cos chyba do niego poczuła mimo tak krótkiego czasu... Szkoda mi jej! :( Cudo! <3
OdpowiedzUsuń