Muzyka: https://www.youtube.com/watch?v=w1oM3kQpXRo
Stałam na schodach przez jeszcze jedną krótką chwilę, aż nagle czułam tylko jak spadam ze schodów. Kiedy coś czujesz, nie wiesz czy to ból, a może to cierpienie. Ale je wiedziałam że w tej chwili czuję do niego nie tylko nienawiść, ale wiele innych rzeczy. Wcześniej czułam do niego zaufanie, i czułam się przy nim bezpiecznie. A teraz, nie wiem sama co mam robić.
~*~
Obudziłam się na kanapie, głowę miałam położoną na kolanach Zayna. Natychmiast wstałam i usiadłam na przeciwnym krańcu kanapy.
-Najbardziej w mężczyznach nie lubię tego że przez pierwsze klika chwil są mili, a potem okazują się całkowitymi świniami.
-Słucham?!
-Wiem że moi rodzice przyjechali! Myślisz że dlaczego spadłam ze schodów?! Pewnie myślałeś że podejdę do Ciebie, ty mi powiesz że przyjechali moi rodzice i co ucieszę się z tego że przyjechał mój koszmar!
-Skąd miałem to niby wiedzieć?! CO?! Jasna cholera nie jestem jasno widzem!
-Może Jace Ci powiedział?!-Warto najpierw zapytać niż kogoś obwiniać!
-Dobrze! - Podniosłam się z kanapy i ruszyłam w stronę wyjścia.
-Gdzie ty idziesz? - Zrobił to samo co ja, ustał kilka metrów ode mnie i założył ręce na piersi.
-Gdzieś gdzie mnie nie znajdziesz.
-Proszę Cię, to jest ważne dla twojego brata. Chce żebyś ich zobaczyła. Jeśli mogę Ci w tym jakoś pomóc to pojadę do nich z tobą.
-Niech zgadnę. Dasz mi poczucie bezpieczeństwa?
-Jeśli tego chcesz. - Rozłożył ramiona tak jak by chciał mnie przytulić, nie wiedziałam co robić. Ale w końcu do niego podeszłam. Zamknął mnie w swoich ramionach tak jak by chciał zatrzymać mnie w nich na zawsze. Staliśmy tak i staliśmy aż się odezwałam.
-Zgoda, możesz jutro ze mną jechać, tylko nie wasz się spuścić ze mnie oka.
-Ale z Ciebie egoistka. - Roześmiał się po czym wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju gdzie spałam. Położył mnie na łóżku i ucałował czule w czoło. - Zaniosłem Cię na wypadek gdybyś miała znowu spaść.- Okrył mnie kołdrą i dodał.- Śpij dobrze królewno.
~*~
Obudziłam się z okropnym bólem pleców i głowy, ledwo co wstałam z łóżka. Zeszłam powoli na dół, położyłam się na kanapie patrząc na śnieżno biały sufit. Ból w głowie pulsował jak opętany, myślałam tylko o tym żeby głowa przestała mnie boleć. A powinnam martwić się o to że za kilka godzin spotkam swoich znienawidzonych rodziców w domu mojego brata i jego dziewczyny. Nic gorszego nie mogło się dziś zdarzyć. Kiedy usłyszałam za sobą kroki ból zaczął być mocniejszy.
-Zayn?
-Niall. - Podparłam się na łokciach i spojrzałam w stronę głosu.
-Może być. Macie tu aspirynę?
-Jasne. Już Ci daję. - Uśmiechnął się do mnie promiennie, a ja znów opadłam na kanapę. Po chwili zjawił się Niall. - Masz. Tylko się nie udław bo Zayn mnie zabije.
-Spróbuję.- Uśmiechnęłam się do niego. - Liliana, ale nie lubię tego imienia więc Lili. - Podaję mu rękę.
-Niall. Zresztą ty już to wiesz.
-Można wiedzieć gdzie Zayn?
-Powiedział ze musi wyjść, na zakupy.
-Ciekawe jakie...
-Mówił że kupić coś dla Ciebie, ale nie jestem pewny.
-Mam nadzieję że nie ubrania. - W tym momencie do domu wszedł Zayn z dwiema wielkimi torbami.
Spojrzał na mnie wielkimi oczami i zaczął mówić nie spuszczając ze mnie wzroku.
-W tych torbach są ubrania da Ciebie. Zbieraj się bo za 30 minut mamy być w jakiejś restauracji na śniadaniu. - W tym momencie wybuchnęliśmy z Niallem śmiechem. Zayn patrzył na nas ze zdziwieniem. - Co wam się stało?!
-Nic takiego.
~*~
Wysiedliśmy przed restauracją. Miałam na sobie błękitną sukienkę do kolona, baletki a włosy spięłam w nie dokładny kok.
-Na pewno muszę tam wchodzić?
-Tak! Obiecałaś mi. - Patrzę w stronę przeszklonych drzwi w które aktualnie patrzy mój ojciec.-Zayn, ja tam nie wejdę. On patrzy na mnie tymi swoimi zimnymi od nienawiści oczami. - Do oczy napływają mi łzy. Jedna z nich się uwalnia.
-To może jakoś wzbudzisz jego zazdrość żeby zobaczył że tak łatwo nie zrobił Ci tego co kiedyś.
-To niby co mam zrobić? - Zayn ujął moją twarz w swoje dłonie i wyszeptał ledwie słyszalne "Zaufaj mi". Pocałował lekko moje usta które (jak sądzę) już dawno powinny tworzyć jedność. Kciukiem wytarł łzę z mojego policzka. Całował mnie długo ale delikatnie jak by bał się że zrobi mi krzywdę. Jego usta smakowały wanilią. Kiedy już przestał mnie całować odwróciłam lekko głowę w stronę ojca który patrzył na mnie nie tylko ze zdziwieniem, ale i ze złością.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć. Wiem że już dawno nie było rozdziału, ale zaczęła się szkoła i no parę nowych przedmiotów mi doszło itd.. Ale macie rozdział teraz ;)
Miłego czytania!
Super :*
OdpowiedzUsuńKiedy next?
OdpowiedzUsuńWłaśnie jestem w trakcie pisania. Powinien pojawić się jeszcze dziś, a najpóźniej jutro rano :)
Usuń